Jest taka piosenka Agnieszki Osieckiej „Kto tam u Ciebie jest?”, śpiewana najlepiej przez Katarzynę Nosowską, która jest w tym momencie bardzo adekwatna do sytuacji ofiary, nad którą stoi bocian. Śpiewa ją w oryginale Ewa Błaszczyk – tu jest więcej znaków
Sianokosy w dolinie Łachy trwają w najlepsze. Trwają też polowania na skoszonych łąkach. Bociany, kanie, myszołowy, kruki i lis. O ile po ptakach nie widać za bardzo zmęczenia, o tyle na rudym wszystko maluje się na twarzy. Coś tam zje,
Jadł też osy. Czerwie jadł! Oczywiście to trzmielojad, zwany niegdyś pszczołojadem – taka bardziej romantyczna wersja myszołowa, jednak z o wiele bardziej wyszukanym menu. Nie jest to częsty ptak, ale są rejony, w których przebywa dość regularnie. Dobrze go mieć
Zlatują się przed zachodem Pojedyncze, podwójne, wielokrotne. Jak w zegarku, jak na lotnisku Arrivals / Przyloty. Duże stado z łąk w ujściu właśnie ląduje, Para, co straciła młode w olsie, już na kursie. Zagubiony, samotny on nad pasem. Jeszcze te z zachodu, trzy z północy, jeden zza
Nie spodziewamy się rzeczy, które zdarzyć się nie powinny. Wczoraj wieczorem padał deszcz, było trochę piorunów, potem padało i padało. Liczyłem sobie błyskawice i czas do grzmotu. Zamieniałem swoje przeliczenia na kilometry. Osiem, pięć, cztery. No, jeden może nieco bliżej. Rzęsisty
Gdy całą noc jesteście aktywni, to następny dzień jest raczej nie do życia. Przysypianie, zasypianie, spanie, budzenie i znów spanie. Taka płomykówka, raczej aktywna w nocy, więc dzień ma trochę taki zakręcony. W budce z młodymi płomykówkami trwała poobiednia sjesta.
Upał dał się dziś we znaki! Wystawione na żar słońca młode boćki mogą się jedynie chłodzić tym, co wyzioną, choć żaden z nich nie wyzionął ducha. Przyjmują przy tym dość komiczne pozy dla nas, ludzi, tworząc kukiełkowy teatr. Zdarza im
Rok temu, po niezłej wichurze, przewrócił się dudkowy dąb. Ich bezpieczna, wysoka na 8 m dziupla zakończyła dudkobranie. W okolicy dziuplastych drzew nie za dużo, choć kilka pasowało do dudkowych potrzeb. Wybrały jednak starą budkę, której przednia ściana leżała zimą
Kojarzą nam się z zimą i często są traktowane jako goście! Ten skrót myślowy wynika często jednak z wiersza Wandy Chotomskiej „Gile”. Być może pamiętacie – to ważny element w polskiej edukacji przyrodniczej, choć szkoda, że ktoś potem nie napisał
Czasem zbyt dużo słów może znieść delikatność chwili. Wystarczy powiedzieć, że stał na skraju lasu, zapłakany taki, że rano. Stał jak wielu ludzi, którzy akurat płaczą i sami nie do końca wiedzą dlaczego. Siódmaczek o poranku, piękny choć smutny taki
Czas opadów to czasem weryfikacji lęgów. Gdy za oknem leje i robi się zimno, młode boćki narażone są na zaziębienie, zapalenie dróg oddechowych, a potem nawet na zakażenie grzybami. Dlatego z uwagą przyglądam się temu, co dzieje się za oknem.
Zastygłe przed tańcem dnia. Wychodzące na skraju górskiego lasu, jakże inne od roślin obsypanych kwieciem. Są odległym wspomnieniem dawnych lat – paleozoicznej potęgi, z której czerpiemy i my. A te? Te w teatralnej pozie przed jakąś leśną milongą szykują się