Jeśli nie wiesz z kim masz do czynienia, to zapewne w głowie pojawi ci się słodki ptaszek, który marznie zimą na szczycie krzewu i zapewne większość dałaby mu trochę chlebka… Oj nie, nie. Ta dzierzba to srokosz i jest doskonałym
Odra ściąga do siebie wszystko co żyje. Zima tu łagodniejsza a i dostęp do rozmarzniętej wody łagodzi objawy chłodów. Zimują tu również łyski, które od tego roku mogą u nas odetchnąć z ulgą. Mogą też próbować odbudowywać liczebność, w której
Mgła, wilgoć i przenikający chłód niekoniecznie zwalniają zwierzęta z procesów przyrodniczych. W Krainie Łęgów Odrzańskich trwają właśnie toki bielików. Z pozoru wyglądające na przemoc, w rzeczywistości ptaki te wykorzystują szpony i skrzydła do bycia blisko i zaprezentowania kondycji. Mgła dodała
Co musiał czuć Jean Sibelius patrząc gdzieś tam w Skandynawii na pojawiające się wiosną łabędzie, by napisać tak wzruszający poemat? Tego zdaje się już nie dowiemy, bo nie ma ani rękopisu nut, ani żadnych zapisków kompozytora na temat tego utworu.
Ona patrzy w kierunku gniazda, które gdzieś z kilometr dalej góruje na dębie. On patrzy na nią, tuż obok siedzącą i oczekującą wiosennych familiaresów. Ona, ta widocznie większa, on akurat. Choć nasze oczy tego dymorfizmu niekoniecznie muszą doświadczać. Gotowi na
Dla miłośników chłodu mam coś Ekstra. W ramach Kocham Odrę, zrobiliśmy wraz z Fundacją Ekorozwoju taką opowieść o nocy nad Odrą Zapraszam https://www.facebook.com/reel/1995134958085111
Gości je Biała Lądecka, tyle że po ostatniej powodzi dno rzeki wysprzątane i dobre miejsca do żerowania pozostają na krawędzi lodu, przynajmniej tam gdzie je obserwowałem. Widok pluszczy pośród lodowych torosików to jakby oglądać Królową Śniegu z Kajem i Gerdą
Długo się ustawiały, długo czekałem aż uznają swój zmierzch. Łabędzi zmierzch jest inny od zmierzchu astronomicznego, cywilnego czy żeglarskiego. Ten zależy od zbudowanego napięcia, od pragnienia wody, od czerni nadchodzącej nocy, od psychiki stada. Każdego dnia łabędzi zmierzch raz jest
Chciałem napisać, że były spłoszone, zdezorientowane, o mały włos nie wpadłyby na jedną z dróg expressowych. Jednak nie o tym. Po drodze słuchałem Berlińskich Filharmoników, którymi dowodził niezrównany Claudio Abbado a ci grali jak z nut 5 Symfonię Mahlera, jego
Za wcześnie nie wiosenne cuda, ale zima dostarcza nam sporo emocji nie tylko temperaturowych. Jeszcze chwilę temu na deskach teatru, dziś w Dolinie Łachy ale pewnie też w całej Polsce mamy do czynienia z nowym spektaklem. Seledyn zorzy to jedyne
Trochę przy okazji, trochę z ciekawości trafiłem wczoraj na spektakl „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk, grany w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi. Wcześniej czytałem książkę, wcześniej widziałem też film Agnieszki Holland. Przyznać muszę, że to co
Jeden akt bo i czasu mało. Przed chwilą jeszcze ciemno, a oświetleniowcy pracują dziś tylko przez chwilę. Potem wróci szarość codzienności i scena znów będzie kupką wilgotnego siana. Rano jednak warto na balocie zatańczyć, poszukać swojego miejsca i być emisariuszem