blog.

Pożegnanie z rzepakiem

Wiosna w kratkę serwuje nam tego roku takie amplitudy temperatur, że raz jesteśmy na biegunie, raz na równiku. Emocje wokół pogody rosną, a rzepak kwitnie. W wielu miejscach ten siarkolubny gatunek kapusty już przekwita, a szkoda. Rzepak szybko uświadamia upływ czasu. Korzystając ze słonecznego dnia, wsłuchałem się w to wszystko co gra w rzepaku i zdałem sobie sprawę, że w dolinie Łachy sporo jeszcze brzęczącego bractwa korzysta z rzepakowych dobroci. Zanim olej z kolejnego tłoczenia i kolejnej rafinacji, to z pierwszego nektarowania korzystają nie tylko pszczoły miodne, trzmiele, osy, ale też sporo dzikich pszczół i motyli. Są też kruszczyce złotawki i różówki. To, że tu zawsze sporo bielinków, latolistków cytrynków, kratników, pawików to mnie nie dziwi, ale tym razem królowały tu zorzynki rzeżuchowce, które jak nigdy przysiadywały na kwiatach, zamiast latać jak opętane pośród łąk i leśnych dróżek. Pomarańczowe z białym w żółtym robi wrażenie, może też zauroczyć. W porównaniu z całą resztą rzepakowych bezkręgowców, zorzynki zdawały się być małymi klejnotami w złotej oprawie rzepaku. Jego pomarańcz, niczym kryształy wulfenitu, przykuwa od razu uwagę, nie da się od niego oderwać oczu, a potem przypadkowy ruch i malutki, kruchy motylek odlatuje w jednej chwili. Koniec. Obsypie się rzepak, zniknie zorzynek i nagle znów będzie lato, ale już pustsze od bogatej wiosny. A zorzynek? Z rzepaku poleci jeszcze na rzeżuchowe łąki, na okrajki z czosnaczkiem i spełni swój obowiązek wobec ewolucji. Piękne, szkoda, że tak nagle ulotne.

Nie wiem co się dziś wydarzało w Dolinie Łachy, ale tylu worków, kanistrów po opryskach i folii to jeszcze nie widziałem. Komuś się usypało, ulało, wyrzuciło. Nie śmiecimy w dolinie Łachy! Pozbierałem jak zwykle, ale mam już prawie cały kosz…

 

Udostępnij:
Skip to content