Rzęsy Królowej Drosery
Tyle Królowych ile królestw. Jednym z takich miejsc jest torfowisko wysokie, gdzie pośród torfowców króluje rosiczka okrągłolistna Drosera rotundifolia. To bardzo mała królowa i na pierwszy rzut oka gubi się zupełnie pośród służby torfowców, które szykują jej od tysięcy lat kwaśne, oligotroficzne środowisko, w którym musi stawać się limfożercą! Gdy brakuje ci azotu, bo podłoże ubogie to można poszukać tego pierwiastka i różnych związków w ciałach bezkręgowców. Te zwabione wilgocią kleistych kropli mogą być posiłkiem królowej. Później wystarczy już tylko wchłaniać, wchłaniać, wchłaniać. Te kilkucentymetrowe roślinki, które gubią się w dywanie torfowców wymagają bliższego przyjrzenia się. Z bliska wszystko zaczyna być kosmosem. Z bliska cały świat lepkiej pułapki staje się architektonicznym a może wręcz anatomicznym organem. Na każdej wypustce krokodyle łzy. Na każdej wypustce mała kleista planeta, która czeka na odwiedziny bohatera kosmonauty. Gdy do tego dodamy czerwień całego ustrojstwa, to miłośnicy horrorów odnajdą tu swój delikatny świat wysysania limfy. Wszystko powoli, wszystko z umiarem. Bez pośpiechu, bez biegu. Owad za owadem, roztocz, kleszcz, może niewidoczny jakiś przechodzień, który nieistotny jest w tym całym opowiadaniu. I tak go zjedzą. To świat Królowej Drosery, której rzęsy gubią kolejnych naiwnych rycerzy, którzy chcą utoczyć niebiańskiego nektaru. I tylko zalotnie mruga, zaprasza, zjada. Z rozkoszą.