W tłumie wyjątkowa
Za chwilę wybuchną złocie swoją żółtością na dnie lasu, a teraz jeszcze pojedyncze takie cieszą się do słońca po porannych przymrozkach. To właśnie tę roślinę Paszczak umieścił w swoim zielniku jako pierwszą i tak złoć żółta zrobiła karierę literacką za sprawą Tove Jansson. W Dolinie Muminków i w Dolinie Łachy sporo analogii, a te małe stworki żyją gdzieś u podnóża wzgórz. To jakby dwie lustrzane doliny, przynajmniej tak mi się wydawało wiele lat temu, gdy odkrywałem z jednej strony tajemnice mojej okolicy jak i tajemnicę Migotki i Włóczykija. Muminek był jakiś taki „miętki”. Czas w takich małych dolinach zatrzymuje się tak bardzo, że nagle z przeżyć sześcioletniego człowieka robią się niekończące od wtedy przeżycia pięćdziesięciolatka. Ciągłość i mimo obserwowalnych zmian, duża stałość wokół głowy. I ta wolność podczas stąpania po łęgu usianym złocią żółtą wzdłuż rowu, w którym niegdyś pływały cierniki a larwy ważek były w tym czasie największymi potworami w całej okolicy. Złocie opadaj aż do ciemnego wnętrza rowu, w którym porostnice wielokształtne tworzą ciemne tapety dodając jakże głębokiej zieleni do zwykłego cieku. W złociach pojawiają się pojedyncze ćmy – miodunki ćmy, które migoczą niebieskościami jak zagubione, stare koraliki z lipcowego odpustu. Jedno miejsce, jedne emocje, jeden zachwyt. A…, że pospolite? Cóż, NIE wszystko musi być endemitem, ważne by widzieć w tłumie to czego tłum nie potrafi zobaczyć.