Asynchronie
wiosna choć jesienne zlotowisko trwa
sezon lęgowy choć stada nadal zimowe
w trzcinie śpiewa potrzos nieśmiały
gęgawy na gnieździe
wszystko pomieszane
babel klimatyczny w dolinie
czy to jeszcze wrzesień czy już kwietnia koniec
nic już nie jest jak kiedyś
lecą żurawie choć filmu nie wypada oglądać
brzozy, pociąg, Czajkowski nie wypada
nie wypada też westernu i pierwszych trampek na wiosnę zakładać
patrzenie na wschód i zachód razić zaczyna podobnie
znów świat będzie patrzył na palce własnych nóg
ubłoconych wędrówką przed chłodem historii
i tylko suknie żurawi w pomarańczach szukać będą ulotności przed nadchodzącą ciemnością
krzyczą gdy lecą – milkną gdy lądują
refleksyjny wieczór przed zimnym latem
wolne na bagnisku nie zdają sobie sprawy z idiotów żonglujących i ich życiem