blog.

Wtopić się

Czasem jedno oko nie wystarczy, by dostrzec na tle chaszczy daniela w kolorze chaszczy. Zimowe futro już trochę zużyte, poszarpane ale ciągle jeszcze w kolorze suchych badyli. To działa. Ten młody daniel trzymał się granicy lasu i pola. Nie schodził z bezpiecznego szlaku. Patrzyliśmy na siebie długo. On zdaje się był przekonany, że go nie widzę, ja byłem przekonany, że go widzę ale udawałem, że go nie widzę. Takie gierki patrzących na siebie i utrzymujących status qou. Granica między widzeniem a patrzeniem zatarta i rozłożona na starych pokrzywach. Takie zawieszenie widzenia sprzyja obserwacjom szczegółów. Merdanie ogonkiem, strzyżenie uszami, rozszerzanie nozdrzy, mlaskanie obwisłymi wargami i w końcu takie na odczepnego cyrkowe machanie kończynami na boki. Lubię takie chwile w chaszczach, daniele w zimowych płaszczach i ja myślący o lwich paszczach.

Udostępnij:
Przejdź do treści