blog.

Strażnik

Co tu się działo! Dziupla w buku, po dzięciole czarnym od kilku lat była wykorzystywana przez siniaki. Gołębie siniaki. Zdaje się, że i w tym sezonie miało być podobnie. Miało być. Siniaki pojawiały się jak zwykle w rewirze, ale nie zdawały sobie sprawy, że leśny deweloper ma inne pomysły na dziuplę. Od wielu miesięcy, każdego wieczoru do dziupli wraca na nocleg dzięcioł czarny. Dziupla idealnie wygładzona przez codzienne wślizgiwanie się na noc. Siniaki uznały, że dziupla jest idealna i nie odpuszczają. Dziś dzięcioł czarny wziął sprawy w swoje skrzydła i ganiał siniaki po lesie atakując je swym dziobem. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Siniaki jednak nie odpuszczały i próbowały zbliżyć się do dziupli. Czarny staranował tego gołąbka pokoju jednym nalotem i przykleił się do buka. Koniec kropka. Żadna parka mu tu nie będzie zakłócać noclegowiska. U siniaków jednak hormony grają na najwyższych nutach, to po kopulacji na gałęzi i gruchaniu, wracały do buka zderzając się ze strażnikiem ciemności. Ten wynurzał się co chwilę z otchłani wnętrza drzewa i dawał jednoznaczne sygnały, że tej zakochanej pary tolerował nie będzie. Pan siniak  odgrywał amanta na pobliskim modrzewiu, stąpając po poziomych gałęziach, ale bez domu nie był w stanie utrzymać ukochanej na grzędzie. Ta za wszelką cenę chciała wejść w sumie do siebie i tak aż do ciemnej nocy, mały kawałek lasu  dudnił i miłością i chęcią do snu. Dobranoc.

Udostępnij:
Przejdź do treści