Pierwszy w pierwszy dzień wiosny
Takie pobudki to ja rozumiem. Klekot zza okna, rano, to najprzyjemniejszy dźwięk od 1991 roku. Od wtedy mam boćki na podwórku. Właśnie przed chwilą w pierwszy dzień wiosny prezent dźwiękowy stał się faktem i pierwszy bociek w Dolinie Łachy wylądował w Trzcinicy Wołowskiej. Mój pierwszy bociek w tym roku był o tydzień szybciej w lubuskim, to jednak ten podwórkowy cieszy najbardziej. Jak co roku, ci którzy mają gniazda na podwórkach wiedzą dobrze, że taki przylot to początek troski i zadawania pytań. Czy zostanie? Czy to tylko odpoczynek? Czy doleci drugi? A skoro samce najczęściej przylatują pierwsze, to dlaczego ten bez obrączki, skoro w zeszłym roku miał… i tyle tych pytań do sierpnia. W sierpniu zaczynają się inne pytania. Czy dolecą, czy przeżyją, czy wrócą? Dziś mam odpowiedź z sierpnia zeszłego roku – wrócił. I zaczynam wiosenne bocianowanie z głową pełną pytań. Witaj boćku. Oby ta wiosna była radosna jak jej początek, czego i Wam życzę!
To może posłuchamy London Symphony Orchestra, której przewodniczy sir Simon Rattle i święto wiosny Igora Strawinskiego – na dziś powinno być jak ulał, choć nie jest to tak melodyjne jak Wiosna, któą stworzył Vivaldi…
Więcej tu refleksji, przemyśleń nad losem świata … https://www.youtube.com/watch?v=EkwqPJZe8ms
Potem oczywiście i koniecznie Vivaldi – https://www.youtube.com/watch?v=3LiztfE1X7E
Dodam jeszcze Spring Song Op. 16 Jeana Sibelisua, bo on naprawdę czuje wiosnę, https://www.google.com/search?q=spring+jean+sibelisu&rlz=1C1CHBD_plPL899PL899&oq=spring+jean+sibelisu&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOTIKCAEQABgIGA0YHjIHCAIQABjvBTIHCAMQABjvBTIKCAQQABiABBiiBDIHCAUQABjvBdIBCTgzNjBqMGoxNagCCLACAfEFbBMRqpSvvQQ&sourceid=chrome&ie=UTF-8#fpstate=ive&vld=cid:74e4385d,vid:Bd-_nBcusWk,st:0
ja ten utwór na swoje potrzeby nazywam „Roztopy”, bo jakoś mi był po drodze za kręgiem polarnym, gdy właśnie się topiło