Rozglądanie
Patrzysz w lewo, patrzysz w prawo, patrzycie na wprost, patrzycie za siebie i w końcu na siebie. Nie jesteście już w zimowym stadzie, nie otacza was tłum jak na koncercie Dawida Podsiadły. Zostaliście sami z wiosną i trzeba coś z tym zrobić. Okoliczne stawy okupują już inne pary, walczą o przetrwanie łabędzie nieme. Cóż, można walczyć rano i wieczorem, ale warto jeszcze wyskoczyć na nieprzeorane pola kukurydzy. Zaglądają tu nielęgowe żurawie, czasem pojedynczy żuraw bo partner/partnerka już na gnieździe, odpoczywa gęgawa też już sama na polu. Taki czas na ostatnie rozglądanie się przed rozrodem. W prawo, w lewo? Może już czas wrócić na rozlewisko, na staw, do olsu, może gdzieś dalej na jezioro lub starorzecze Odry. Po rozglądaniu następuje odlot i krzyki na całe gardło. Wiosna należy do tej właśnie pary. Przynajmniej na tym stawie, starorzeczu, rozlewisku. Wiosna u krzykliwców już kwitnie hormonami i trzymają się wyłącznie biologicznych reguł.