blog.

On i jego dziupla

Znamy się od lat, myślę o dziupli, bo jej mieszkańcy zmieniają się dość często. Świadczą o tym formy barwne domowników. W tym sezonie pojawił się właśnie rudzielec, który wyglądał dziś jakby siedział na jakimś ważnym egzaminie. Przyczajony, nadrabiał oczami. Czarne kule świeciły blaskiem odbijanego słońca i cały czas pilnowały otoczenia. Nie zbliżam się do niego. To jego świat i sposób na przetrwanie dnia. Gdy wyleci i usiądzie na gałęzi, wróblaki nie dadzą mu spokoju. W takiej dziupli przynajmniej z trzech stron można być chronionym. Tu warto przypomnieć po raz wtóry rolę starych, dziuplastych drzew. Coś, co z punktu widzenia tartacznych oczu do niczego się nie nadaje, w lesie nabiera ogromnej wartości i bezwzględnie takie drzewa muszą w tym lesie pozostać. Puszczyk zajmuje ostatnie piętro w deweloperskim dębie. Nieco niżej, od drugiej strony w wypróchniałej szczelinie rok temu miały gniazdo kosy. Sam dąb, ciągle żywy otacza swymi barkami światy ptaków i bezkręgowców, a nawet w swojej piwnicy skrywa labirynty kanałów jaszczurek żyworodnych. Sto zdrowych drzew jest tylko dobrym tłem dla naszego doświadczonego drzewa. Las żyje wtedy, gdy starość miesza się z młodością, gdzie kulawe drzewo ma swoje miejsce pośród tych wszystkich wyprostowanych żołnierzy stojących na baczność z gałęziami wyciągniętymi ku niebu. W lesie, wartość każdego wymaga innego przymiaru, wymaga szacunku i wiedzy, która pozwoli widzieć las oczami puszczyka.  No to huhu czy jakoś tak…

Udostępnij:
Przejdź do treści