blog.

Noc żurawi

Zlatywały się w zupełnej ciszy. Przylatywały w stadach. Krążyły nad polem i jak duchy pojawiały się na oziminie. Stąd, po pewnym czasie wędrowały do wodopoju. Oczko wodne dawało im wytchnienie po całym dniu. Piły łapczywie i nawadniały swe śródpolne ciała. Wszystko w absolutnej ciszy. Idący po wodzie kozioł robił szum tak wielki, że każdy krok był jak piorun. Żurawie były tylko widmem. Nocnym tłem do czerni zapadającej od strony lasu. Każdy żuraw-duch był jak człowiek skradający się na skraju lasu. Cała pielgrzymka. Nocna zmiana rozlewiska. Gdy doszły do wody ich szare dusze zapaliły niczym małe diody na tle migającej wody. Nastała cicha, gęsta i bardzo czarna noc.

Udostępnij:
Przejdź do treści