blog.

Nadodrzańskie czajki

Mimo niskiego stanu wody w rzece, okoliczne pola są dość wilgotne. Na tych polach są jeszcze czajki. Czy będę nadal? Nie wiem, ale jeszcze trzymają się wymoklisk i otwartych obszarów. To ważny symbol odrzańskiej przyrody. Na odcinku Brzeg Dolny – Głogów zostały dwie lęgowe siewki – czajka i piskliwiec. Nie ma już rycyka, krwawodziób stał się tak efemeryczny jak wylewy wiosenne Odry. Zmiany klimatu odbijają się na składzie gatunkowym doliny, a woda spływa do Bałtyku. Poziom wody w rzece jest niski i nic nie wskazuje na to, że się coś poprawi. Czajki mają jeszcze jeden problem. Jeżeli nie zdąża wyprowadzić młodych przed siewem kukurydzy to ich gniazda z jajami zostaną zniszczone agregatami uprawowymi i siewnikami. Trudno to wszystko pogodzić. Skoro nie ma łąk zalewowych, idziemy na pola. Na polach trwa produkcja przemysłowa i nie ma tu miejsca dla przyrody. I tak wkoło. Jedyna szansa to wykup gruntów przez państwo i pozostawienie miejsc zalewowych pod ochroną. Nie ma innej rady. Najpierw trzeba to zrozumieć, a potem wydać pieniądze dla przyszłych pokoleń ludzi. Przyroda skorzysta wtedy przy okazji. Trudno mi jednak pomyśleć, że tłum to zrozumie.

Udostępnij:
Przejdź do treści