blog.

Jak młody buk

W pustce dna lasu, w zeszłorocznych liściach ścielących się pod ramionami starych buków wyrasta nowe życie. Nikt ich nie sadził, nikt nie ustawiał w rządek. No może ryjem dzik przesunął nasiona o kawałek i przykrył kocem z ziemi. Może, bo kto wie gdzie teraz ten dzik i czy to ten. Z piekła ziemi wyrasta młody buk. Nasycony zielenią magnezowych chlorofili, które obudziły się do życia w liścieniach spakowanych w bukwi. Wychodzą na świat jak kule w totolotku. Trochę ich zjadł dzik, trochę jeleń, kilka zjadła sarna. Inne zjadł robal, który toczył swe pierwsze życie w nasionku otoczonym kolczastym kielichem. Spośród tych, którym się udało na świat słoneczny wyszły nieliczne a i te będą narażone. Może wyorać je dzik, może zdeptać je jeleń, może wytrzeć za kilka lat swe poroże sarna. Zanim staną się bukami o wielkich, muskularnych pniach minie wiele lat, które będą dłużyć się jak nudne zajęcia w zerówce, Minie wiele lat, zanim te wszystkie losowe przypadki nie zderzą się z gładką korą, na której ktoś wytnie scyzorykiem koślawe love i poda datę. Na korze buków na której czas zatrzymuje się w ich gładkości, człowiek nożem wycina daty by czuć upływ swego jakże krótkiego życia, przez które na tak długo wpływa na las, w którym mieszka buk. Dziś ten młody buk jest pełen nadziei, jest w dniu narodzin z niedozwolonym optymizmem na przyszłość. Licząc na to, że za 120 lat jakiś dzięcioł czarny wykuje w nim dziuplę, a jakiś przyzwoity człowiek farbą w sprayu napisze na nim fluorescencyjną literkę E, która będzie paszportem do starości. Nawet tej z alzheimerem pamięci o kiełkowaniu, parkinsonizmem na wietrze i rakami narośli u stóp i w koronie. Będzie mógł patrzeć jak inny młody buk wyjdzie na świat którejś wiosny i z nadzieją na przyszłość otworzy wargi liścieni ku nowemu.

Udostępnij:
Przejdź do treści