Kłębowisko łuskiewnika
U stóp starej olchy, której pień charakterystycznie puchnie w połączeniu z glebą wyszedł on. Delikatny, różowy niczym muślinowy drobiazg na ciele. Jakby przebijało przez niego jakieś ukryte ciepło. Ogromna kępa łuskiewnika różowego, raczej jednego osobnika, podpierała giganta olszowego gospodarza. Ten wolno rosnący geofit ma teraz pełnię kwitnienia, a może już trochę po niej. Jego mięsiste kłącza otaczające bryłę korzeniową są jego mózgiem i światem, który trwa pod ziemią latami. Teraz go widzimy, teraz zapylają go pszczołowate, teraz swą delikatnością zatrzymuje wzrok. Brudny róż wychodzący z czarnego murszu doliny strumienia jest jak płomień świecy w ciemności. Łuskiewnikowa plątanina oplata olszę, tuli i pewnie trochę ją zjada. Róż czarnej otchłani podziemia. Łuskiewnik różowy. Jest jak kłębowisko egzotycznych węży, wiosenny obraz niewidocznego na co dzień.