Pan Cerambyx
„Lewa noga normalna
rzekłbyś optymistyczna
trochę przykrótka
chłopięca
w uśmiechach mięśni
z dobrze modelowaną łydką”
Tak o jednej z nóg Pana Cogito pisał Zbigniew Herbert w wierszu „O dwu nogach Pana Cogito”. Ciekaw jestem jak by opisał nogi Pana Cermbyx, skoro ten ma ich nie dwie jak my a sześć jak każdy owad. Może zacząłby tak:
Lewa noga pierwsza zwykła
Rzekłbyś radosna
Trochę koślawa
Owadzia
W zamkniętych w chitynie mięśniach
Z dobrze wyrzeźbioną golenią
Herbert poświęcił sporo uwagi Panu Cogito, studiując nie tylko jego nogi, ale poszedł dalej w wierszu „Alienacje Pana Cogito” pisząc:
„Pan Cogito trzyma w ramionach
ciepłą amforę głowy
reszta ciała jest ukryta
widzi ją tylko dotyk…”
Spróbujmy iść za nim…:
Pan Cermabyx trzyma w trzech parach nóg/rąk
Zimny, okopcony kocioł czarnej głowy
Reszta ciała zamknięta w twardych pokrywach
Widzi ją tylko Koleopterolog
Pan Cerambyx podąża na szczyt drzewa, gdzieś tam gdzie człowiek nawet nie sięga. Niebo? Cóż to takiego dla owada zamkniętego w chitynowej zbroi? Coś co nie ma znaczenia. 0n ma jeden cel, jedną drogę. Pan Cerambyx musi znaleźć drugiego i zdążyć przed mieczem dzięcioła, który krzyczy z pobliskich buków. Za chwilę pojawi się na dębach, na których bliscy Pana Cermbyx objęci są szaleństwem późnej wiosny i zrobią wszystko, by w ich krótkim życiu przekazać geny i ukryć je w malutkim jajeczku składanym w załomach dębowej kory. Później cztery lata tułaczki w pniu drzewa i nowy Pan Cermbyx wyjdzie z nowymi nogami, rzeźbionym przedpleczem i pięknymi pokrywami, przekaże geny i zaśpiewa za Edith Piaf – Nie, niczego nie żałuję (Non, je regette rien). I tak kolejne wcielania Pana Cerambyx pojawiają się każdego roku, a tego jednego raz na cztery lata, by trwać i utrzymywać ten niezwykły gatunek przy życiu. Jest tylko jeden problem. Pan Cermbyx, w przeciwieństwie do Pana Cogito nie trafi do tomów wierszy zebranych, jeśli nie będzie miał starych dębów, bez których, jak bez wersów wiersz żyć nie może. Pan Cermbyx podąża po wielkim ciele dębu by trwać, być i żyć przez kolejne pokolenia. To nic, że dzięcioł, to nic, że raz na cztery lata, a w zasadzie raz tylko. Ważne by opasłe, umierające już dęby, miały ciągłość i zapewniały koegzystencję tym, których człowiek nie zawsze rozumie.
Pan Cerambyx, Cerambyx cerdo kozioróg dębosz!