blog.

Śmierć w przyrodzie

Śmierć i narodziny są elementem cyklu w przyrodzie. To normalny proces. To zwykła rzeczywistość. Pokolenia zastępują kolejne pokolenia. To dobry moment by się zatrzymać i zobaczyć, w którym jesteśmy miejscu. Przemijanie mimo, że rzecz oczywista nieść może za sobą trochę refleksji, smutku i jakiejś takiej nostalgii za młodością, energią czy wspomnieniami.

W życiu małych, owadożernych ssaków zegar wydaje się chodzić szybciej. Dużo jedzą, są bardzo aktywne, ale krótko żyją. Mamy sporo szczęścia, że możemy trwać  kilkadziesiąt lat na ziemi, patrzeć na własne potomstwo i cieszyć się z poznawania świata. Coś jednak na świecie się zepsuło. Wojna za wojną, bomby rakiety i coraz więcej ofiar zaczyna przerażać. Długie życie polityków oderwanych od rzeczywistości każe im walczyć o wyimaginowane carstwa, królestwa i kurestwa. Wystarczyło kilka lat, by ludzie zapomnieli już o II Wojnie Światowej, o Jugosławii, Ugandzie, Falklandach i wielu innych miejscach na ziemi, gdzie zakompleksieni psychopaci rządzą poszczególnymi krajami. Opowieści dziadków, rodziców, którzy przeżyli wojnę były jakąś szczepionką, czymś co przestrzegało przed podnoszeniem broni. Dziś znów stoimy w obliczu wojny. Z punktu widzenia genów, życie ryjówki, choć krótkie jest sposobem na unikanie pamięci nienawiści pielęgnowanej latami w kolejnych narodach. Tak mnie jakoś ta ryjówka nastroiła dziś smutno. Wiadomości lejące się z interentów i telewizji zaczynają się od tego, kto komu bomby na głowę zrzucił, albo kto się do tego przyłączy za chwilę. Ocknięcia trzeba światu. Opamiętania.

Udostępnij:
Przejdź do treści