Mieniaki i ich ulubione zapachy
Motyle z koron drzew, które czasem schodzą na ziemię. Zlatują, bo ciągnie je do mocnych zapachów. Padlina, odchody a nawet nasz pot to ich ulubiony wskaźnik dobroci. Lubią też spadź, ale zapachy, te najmocniejsze wabią samce bezwarunkowo. Czasem przesiadują na wilczych odchodach. Nas to może dziwić, ale sporo tam jeszcze wilgoci, soli mineralnych, które można uzupełnić właśnie w tak nieprzyjaznych nam miejscach. Mój dzisiejszy mieniak wracał i wracał do odchodów, jednak bardzo rzadko otwierał skrzydła a tym samym rzadko się mienił. Ten jego niebiesko-fioletowy kolor jest trochę optyczną ułudą. Światło odbijające się w jego łuskach tworzy poświatę, która dodaje krasy tym dużym motylom. Obserwacje mieniaków to rzecz przedpołudniowa, później samce lecą wysoko na drzewa i oczekują samic. Następna wizyta już jutro około dziesiątej. Sam jestem ciekaw czy wróci. Mieniaki pojawiają się raz w roku w czerwcu i lipcu, dość krótko. Warto ich poszukać i zrobić sobie lekcję z fizyki, a dokładnie z optyki. Można też zrobić lekcję z filozofii i zastanowić się czy światło odbite jest czy go nie ma. Pamiętając, że światło ma charakter korpuskularno-falowy możemy swoje myślenie skierować aż do fizyki kwantowej i jeśli ktoś da radę zatrzymać się na Równaniu Schrödingera, to życzę powodzenia. Ja jednak sobie odpuszczę i stałą Plancka, i operator Hamiltona… wystarczy, bo już nam wychodzi jednostka urojona.
Obserwowanie mieniaków to rodzaj jubilerstwa. Warto im się poprzyglądać i nacieszyć oko naturalnymi neonami.