Kometa Lemmon
Trochę na siebie czekaliśmy. Ja całe życie, a ona sporo dłużej. Cieszy mnie kolejna kometa w moim życiu. Zawsze to jakieś urozmaicenie codzienności. No i radość, że przesądni i ci wszyscy od teorii spiskowych znów widzą znaki na niebie. Szału nie ma. Cudna jakaś nie jest na pierwszy rzut oka, ale ma w pobliżu Koronę Północy to już jakoś lepiej to wszystko brzmi. Dzielę się fotką zrobioną podczas powrotu z pracy. Szału nie ma, ale jest mała radość podniebna. Nie wiem dlaczego ale nazwa sprowokowała w głowie utwór Fools Garden „Lemon Tree”. Choć nie od drzewka cytryny pochodzi jej nazwa a od obserwatorium Mount Lemmon w Arizonie. A, że kiedyś byłem w Arizonie i widziałem tam drzewko cytryny to wszystko karkołomnie się połączyło i dodało uśmiechu nieco do komety „szału nie ma”. Do zobaczenia kometo za 1000lat i jeszcze trochę.