blog.

Lutowa miłość

Ona patrzy w kierunku gniazda, które gdzieś z kilometr dalej góruje na dębie. On patrzy na nią, tuż obok siedzącą i oczekującą wiosennych familiaresów. Ona, ta widocznie większa, on akurat. Choć nasze oczy tego dymorfizmu niekoniecznie muszą doświadczać. Gotowi na wiosnę. Za chwilę wzlecą wysoko w niebo, szczepią się szponami i w wirującym spadaniu będą umacniać swój związek. Nad polem, nad rzeką, nad lasem. Wrócą do gniazda, doniosą gałęzi i pojawi się pierwsze jajo. To wszystko zadzieje się w najbliższych tygodniach. W zasadzie już trwa. Już buzują hormony, już są częściej bliżej siebie. W ostatnich dniach ta para z Doliny Łachy mocno trzyma się razem i pilnuje nam społecznych rezerwatów przyrody. Jak nie tu to tam, ale już razem w rewirze. Bielików wiosenna miłość trwa. Miłość na umierającym jesionie. Gdyby ktoś szukał wiosny tej zimy, to w zasadzie już jest.

Udostępnij:
Przejdź do treści