Swan Sibeliusa
Co musiał czuć Jean Sibelius patrząc gdzieś tam w Skandynawii na pojawiające się wiosną łabędzie, by napisać tak wzruszający poemat? Tego zdaje się już nie dowiemy, bo nie ma ani rękopisu nut, ani żadnych zapisków kompozytora na temat tego utworu. Być może myślał nie łabędziu ptaku a o budowie statku, bo zdaje się zamysł był taki by utwór ten był fragmentem opery „Budowa łodzi”. Wszystko to zmiany, zmiany by ostatecznie utwór stał się częścią Suity Lemminkäinena. Tyle historii bez historii, ale mnie w tym zachwyca coś innego. Ile trzeba mieć w głowie pięknej wyobraźni by połączyć rożek angielski, taki pastelowy, wręcz krzyczący delikatnością z wielkim niemym ptakiem, którego rzadkie, naturalne odgłosy bliżej mają do chropowatości saksofonu barytonowego niż do tych wszystkich subtelności rożku angielskiego. Na tym zdaje się polega sztuka, by dzielić się własnymi emocjami a nie pisać poukładanej encyklopedii. Czy aby na pewno sztuczna inteligencja może tu być pomocna? Gdy odczytamy cały tytuł tego poematu, zrozumiemy, że Sibelius był zupełnie gdzieś indziej. „Swan of Tuonela”? Łabędź w fińskim Hadesie, to już trochę nawiązanie do mitologicznego Styksu, Acheronu i Kokytos, To niesamowite, że podobieństwo ludzkich legend, mimo odległości geograficznej, a wręcz jakiejś izolacji, budowało u naszych przodków konwergentne opowieści. Przechodzenie przez rzekę, jest zawsze wejściem do nowego, do tajemnicy i nawiązaniem do nieuniknionej śmierci. Po drodze głębia, wiry, odmęty, fale i strach. Choć po drugiej stronie już zupełny spokój, cykl krążenia węgla, azotu, potasu i tego wszystkiego co każdy z nas nazbiera w sobie za życia. Kluczem jest podróż, nie cel. Po mojej szybie rozlewa się mokra zima, szara, z rozpuszczającym się śniegiem i niebem, magazynem zimy, w głowie łabędź na nawisie lodu rzeki Baryczy, a w uszach Sibelius i jego nieodgadniona interpretacja fińskiej mitologii. To znaczy ja chcę by była nieodgadniona, bo gdy wszystko jest wytłumaczone, trudno skorzystać z własnej wyobraźni. Swan, labuť , schwan, cisne, cygne, kyhmyjoustsen, κύκνος, bütykös, łabędź, cigno, zwaan, svan, лебідь – tyle łabędzi a każdy zagrałby inaczej, każdy płynie swoją rzeką, czasem pod prąd.
Tu się można zasłuchać https://www.youtube.com/watch?v=Fs2d0cW5FxM