O potrzebie słońca
Dziś, w ciepłych krajach na Dolnym Śląsku temperatura sporo powyżej 10 stopni Celsjusza i słońce. To niebywałe jak ciepło słońca zachęca do aktywności i daje radość w pracy. U zwierząt bywa podobnie. Z pewnością widzieliście psa, który nawet zimą przy mrozie szuka słonecznej plamy na podwórku by się w niej zanurzyć i poczuć trochę tego naturalnego ciepła. Szukają tego kury pod płotem, bażanty pod tarniną, sierpówki na drucie i foki na lodzie. Generalnie futrzakom bliżej jest do suchego klimatu, mimo że wokół mróz, niż do takiej grypowej zawiesiny wilgoci i szarości. Ocieplenie z wilgocią wykończyło ostatnie mamuty na Wyspie Wrangla, oczywiście te z Syberii zakończyły żywot jeszcze wcześniej. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z roli słońca w naszym życiu, a to jest kluczowe nie tylko dla nas, ale dla całej naszej planety i układu. Ciekawe, że gwiazd-słońc i związanych z nimi układów są zapewne tysiące i być może, gdzieś tam daleko, ktoś teraz pisze o swoim słońcu i cieszy się, że świeci. Każdego dnia, gdy tylko mogę oświetlić twarz słońcem, robię to z wielką świadomością jego wielkiej życiodajnej siły i od razu jakoś lżej. Foka zdaje się myśli podobnie i z lubością zażywała kąpieli słonecznych, mimo zamarzniętych wibrysów, na lodzie z nieuchronnym powrotem, do jak dla nas, zimnej wody. Tu warto jeszcze pokłonić się warstwie tłuszczu pod skórą, która jest nie tylko zapasem energii, ale też doskonałą ochroną właśnie przed zimnem. Nie odchudzajcie się za bardzo. Takie widoki nad naszym morzem dają nadzieję na zmiany, na ochronę kolejnych gatunków i wspólne koegzystowanie na tym zmieniającym się i degradowanym świecie. Nasze Słońce poświeci jeszcze sporo lat, a życie na ziemi z pewnością zmieni się wielokrotnie. Warto docenić chwilę w geologicznym zegarze, w której przyszło nam żyć i cieszyć się z cudu jakim jest życie na Ziemi. Cudu ewolucji.