blog.

Żołna z Doliny Łachy

Tak, to wielka nagroda za wiosenne przygotowania. Pan Mietek i jego koparka, nasz traktor z wielką łychą, równanie skarpy po jeleniach, wywożenie nadmiaru do naprawy drogi i kiedy w końcu są na twarzy rodzi się radość. Nie zawsze od razu widoczna. Kilkadziesiąt par brzegówek, które pojawiły się wcześniej, zaczynają mieć kłopot z pojawiającymi się od kilkunastu dni żołnami. Żołny nie przepadają za brzegówkami, a te boją się kolorowych najeźdźców i skarpa żyje falami. Jak są żołny, brzegówki lecą w świat, jak są brzegówki to żołny gdzieś się ulatniają. Oczywiście są i chwile przejściowe ale to żołny dyktować będą tu zasady. Zaczyna się czas kopania nor i wgląda na to, że najwyższa część skarpy jest już zdominowana przez żołny.

Czynna ochrona przyrody pozwala na przygotowywanie różnym gatunkom odpowiednich siedlisk i tu rola ludzi w zasadzie się kończy. Reszta dzieje się już między naturalnymi lokatorami, a my stoimy z boku i za wszystkich trzymamy kciuki. Tym bardziej, że po renaturyzacji łąk ponad 25 lat temu, wokół powstały odpowiednie żerowiska i dla brzegówek i dla żołn. Choć wtedy/kiedyś skarpę szykowaliśmy z myślą o …zimorodkach. Te nigdy nie skorzystały.

To jest właśnie ta radość, ten moment cieszenia się ponad 30 latami pracy na rzecz ochrony terenów podmokłych i nie tylko w Dolinie Łachy. Ten moment…

Udostępnij:
Przejdź do treści