blog.

Rudzik stoi a biegnie

Kałuża ukryta w leśnej glinie, wokół niej wysokie trawy. Chciałoby się łyka, ale nie wiadomo, kto tam w trawie siedzi. Hyc do kałuży, szybki łyk i wyciąganie się ku górze, by zobaczyć, czy można drugi raz. W krzakach, gdzie bywa na co dzień, doskonale się orientuje, wszystko widzi i spokojnie się porusza. Zejście poniżej poziomu ziemi może być, zdaje się, stresujące, stąd nagle tyle uwagi. I miał rację — przy wodzie były tropy ptaków drapieżnych. Uważność i ciekawość wydają się być kluczowe do przeżycia na naszej planecie. Popełniamy błędy, płacimy za naiwność, a kosztuje nas to sporo energii. W dzikiej przyrodzie uważność i korzystanie z doświadczenia to szansa na przeżycie kolejnego sezonu. Rudzik wracał jeszcze do sadzawki i, jak widać, jego ostrożność połączona z ciekawością tego, co za rogiem, to dobra strategia. Śpiewał potem w malinowym chruśniaku opodal, a ta jego kałuża to dobrze wyćwiczony poligon zachowań w drapieżnym świecie.

Van Valen, rok przed moim urodzeniem, wysnuł hipotezę Czerwonej Królowej, nawiązując bezpośrednio do książki Lewisa Carrolla „Po drugiej stronie lustra”. Jest tam takie zdanie (Czerwona Królowa do Alicji): „Tutaj, aby utrzymać się w tym samym miejscu, trzeba biec ile sił.”

I ten rudzik, mimo że stoi, to biegnie w wyścigu ewolucyjnym i robi wszystko, by nie dać się złapać. W skrócie hipoteza mówi: jeśli nie jesteś plastyczny, zginiesz. Ewolucja ma swój wyścig zbrojeń, choć jest on o wiele bardziej skomplikowany niż ta hipoteza.

Udostępnij:
Przejdź do treści