blog.

A za oknem trójka!

W tym sezonie boćki mam na wyciągnięcie ręki.

Zdecydowała samica i ptaki przeniosły się na letnie gniazdo z zeszłego roku, gdzie daliśmy platformę, by gałęzie nie leciały na posesję sąsiadki. Samiec wyraźnie woli gniazdo istniejące od 1991 roku, ale decyduje ta, która składa jaja. Od jakiegoś czasu słychać już było, że są maluchy. Gruchotały, kwakały i oczywiście od dawna delikatnie klekotały. Troszkę jak dubelty, ale z każdym dniem bocianieją, jak trzeba. Dziś nie wytrzymałem i sprawdziłem gniazdo od góry. Trójka! To dobry wynik jak na dolinę Łachy, choć gniazd w niej jak na lekarstwo.

Myślę, że jest sposób, by zwiększyć bocianie możliwości. To oczywiście rotacyjne koszenie łąk, nieco wcześniej niż w terminach przewidzianych w programach rolnośrodowiskowych. Dawne tradycje rolników polegały na zaglądaniu na łąkę, gdy nasiona w trawach były „mleczne” – wtedy siano miało dużo białka i właśnie wtedy je koszono. Były storczyki, były ptaki, oczywiście była też woda. Boćki korzystają z kolejno koszonych obszarów, gdzie zbierają głównie dżdżownice, którymi chętnie karmią młode. Zbierają też wszystko, co nie zdąży się schować, uciec czy odlecieć. Bocian to drapieżnik doskonały!

Właśnie mi tam klekoczą i zajadają się tym, co przyniósł samiec (ma obrączkę, stąd mogę się wymądrzać, że znam płeć). W ostatnich dniach, jeszcze przed deszczem, nasz ostatni, ekstensywny rolnik hodujący tradycyjne krowy wykosił kilka hektarów i stworzył boćkom idealne żerowiska. Ptaki nie muszą z nich schodzić i – co ważne (wiemy to z ostatnich lat) – nie muszą latać na odległe o około 15 km, wielkie i znane w całej Polsce wysypisko śmieci pod Wąsoszem. Tam właśnie nasz samiec był notowany! Zatem nie parówki, a dżdżownice; nie skrzydełka, a chrząszcze; nie kotlety, a zaskrońce.

Przyglądam się ginięciu boćków na Dolnym Śląsku od 35 lat i trochę w tym „genie śmieciarza” upatruję nadziei na wzrost populacji. Nie podoba mi się to, ale jeśli śmietnisko wzmocni populację, to okej. Skoro nie odtwarzamy żerowisk w dolinach rzecznych, to ewolucja na naszych oczach musi szukać dostosowań do tego, co jest w zasięgu dziobu. „Na pewno, na pewno, czas pokaże” – cytując naszego największego muzyka, który z pewnością sprzedał więcej płyt od nieco mniej znanego Chopina. Czas pokaże, dokąd pójdą dolnośląskie bociany. Quo vadis, Ciconia silesiana?

Udostępnij:
Przejdź do treści