blog.

Deszczowe pisklęta

Czas opadów to czasem weryfikacji lęgów. Gdy za oknem leje i robi się zimno, młode boćki narażone są na zaziębienie, zapalenie dróg oddechowych, a potem nawet na zakażenie grzybami. Dlatego z uwagą przyglądam się temu, co dzieje się za oknem. W przydomowym gnieździe trójka młodych póki co doskonale znosi chwilowe załamanie pogody. Deszcz to również dużo dżdżownic, które wychodzą wyżej, na powierzchnię, i są naturalnym pokarmem bocianów. Coś za coś. Od jutra ma być cieplej, więc chronione przez dorosłe ptaki pisklęta odsapną z ulgą, a ja będę znów zaglądał, czy nie jest im za gorąco… Ptaki nie mają gruczołów potowych i chłodzenie odbywa się przez wydychanie gorącego powietrza, co u boćków jest szczególnie widoczne. Pomoże również cień tworzony przez rodzica. Jeszcze tylko kilka tygodni i zacznie się machanie skrzydłami. Każdego roku jest tak samo – mimo że natura radzi sobie dobrze, to oko zagląda do bocianiego gniazda i każe trochę się martwić o to, co tam się dzieje.

Udostępnij:
Przejdź do treści