blog.

O zasypianiu…

Gdy całą noc jesteście aktywni, to następny dzień jest raczej nie do życia. Przysypianie, zasypianie, spanie, budzenie i znów spanie. Taka płomykówka, raczej aktywna w nocy, więc dzień ma trochę taki zakręcony. W budce z młodymi płomykówkami trwała poobiednia sjesta. Co jakiś czas młody pojawiał się w otworze, po czym przez sekundę patrzył w świat i nagle, jak wyłączony, zasypiał. Powoli spadała mu głowa, aż w końcu przyjmował pozycję horyzontalną i zalegał w otworze. Jego nawyki nie są najlepsze, bo na ścianie budy widać wyraźne ślady pazurów. Wygląda mi na szopa. Takie pojawianie się w łatwo dostępnym otworze może zachęcać szopa do rabunku. Młody jednak nie czytał jeszcze mediów społecznościowych i mało wie o szopach, zresztą sam w szopie na polu mieszka i całkiem mu tu dobrze. Nie ma też on pojęcia o ostatniej szopowej konferencji w lubuskiem, nie widział przekazu o szopach z Krotoszyc pod Legnicą z TVP Wrocław. On zasypiał, budził się, wstawał, unosił do góry nogi. Leżał na boku, na plecach, na brzuchu. Czasem robił do mnie „a kuku!”. On miał swoją sjestę, ja miałem radość z długiej obserwacji puchatego stworzenia, które dopiero poznaje trochę tego niewdzięcznego świata za szopą. Trzymam za niego kciuki. Świat robi się bardzo drapieżny, wystarczy poczytać i posłuchać wiadomości. On na szczęście nie ma dostępu. My chyba też powinniśmy chronić pisklęta przed tym ogólnoświatowym dobrem.

Udostępnij:
Przejdź do treści