blog.

Susze polskie

Ciepło? Wydaje się, że cieplej być nie może? No, może być, a nawet raczej będzie! Raczej na pewno, chyba! Zatrzymałem się nad oczkiem wodnym, które dogorywało. Woda zmącona przez spragnione jelenie, zaczynała śmierdzieć i nie miała szans na oczyszczenie się; zresztą prawie już jej nie było. Każdego roku tej wody w oczku jest coraz mniej. Susza hydrologiczna w regionie trwa w najlepsze! Warto coś zmienić: zasypać część rowów, może zastosować progi, kamieniste bystrza, zastawki na łąkach i pośród pól. Wszystko po to, żeby zatrzymać wodę po deszczu na miejscu, a nie jechać nad morze, żeby po kilku dniach od opadów się z nią spotkać. Ta woda przy okazji niesie z pól biogeny i gdy dotrzemy na plażę sinice nie podzielą się nią z nami. Niby to proste, ale gdy Odra podmoczy wiosną pola, zaczyna się krzyk, by meliorować i osuszać, by czyścić rzeki i w ogóle pozbywać się wody. Latem nikt już o tym nie pamięta – część rowów koparka poczyściła, tylko że efekt jakby nie ten. Susza trwa w najlepsze. Przyszedł czas na ochronę mokradeł i zatrzymywanie na nich wody. Zresztą mówię o tym od 30 lat i nawet to robię, ale widać to nie działa.

Może zadziałają pszczoły wywożone na kwitnące rośliny, które tysiącami siedzą na brzegu ostatniego oczka wodnego i piją, piją, piją – i przez cały dzień brzeg usiany jest tym miodotwórczym stworzeniem. Tyle, że ta śmierdząca woda a miód mają się jak łyżka dziegciu w beczce miodu.

Pamiętajmy o wodzie, ona tak szybko odchodzi.

Udostępnij:
Przejdź do treści