blog.

Kiedyś cię zjem!

Delikatne łodyżki zakończone łyżeczkami z małymi maczugami nie mogą doczekać się tej jedynej – tej, która może dostarczyć azot. Zanim jednak do tego dojdzie, rosiczki muszą przetrwać ogromną suszę i wytrzymać w tym – jakby nie patrzeć – pustynnym środowisku. Ledwo się trzymają na patelni tegorocznego lata, ale kilka listków gdzieś tam przy samej ziemi utrzymuje gotowość na spotkanie. Wokół ogromny ruch. Tysiące muchówek, jakieś błonkówki krążą sobie w ukropie, jednak im też nie w głowie czerwienie maczug – one też poszukują ostatnich zasobów wody ukrytej gdzieś tam w bruzdkach wysychającej ziemi. Wszyscy czekają na deszcz. Czekają na zdarzenie, które może ciągle jeszcze odmienić losy tej ziemi. Ziemia nie zawsze pali się widocznym ogniem. Ziemia pali się dziś suszą, która dzieje się głęboko pod ziemią. Mądry nie powie, głupi nie zobaczy, a kolejne siedliska i gatunki zaczynają nie mieć czasu na ewolucyjne zmiany. W takiej sytuacji niewidzenia zmian trzeba się liczyć z tym, że obraz tego, co znamy, będzie zupełnie inny. Zresztą my już to widzimy, inni muszą zobaczyć sam ogień, a jeszcze inni patrzą na spalone domy. W Hiszpanii ludzie zobaczyli już ogień – cóż im po pomarańczach…

W końcu, jak obiecała, tak zrobiła. Jakiś niewielki owad zapragnął wilgotnych wypustek rosiczki i przykleił się do czegoś, czego nie powinien był ruszać. Sekunda po sekundzie, potem godzina i jeszcze trochę, i ów nieszczęśnik oddał cały swój azot rosiczce w równie trudnej sytuacji.

 

 

Udostępnij:
Przejdź do treści