blog.

Ufność ograniczona

Większość saren wie co ma robić na widok człowieka czy innego drapieżnika. Uciekają i trzymają dystans bo to jest najlepszy sposób na zachowanie życia. Zdarzają się jednak czasem osobniki, które tracą rachubę w bezpiecznej odległości i nie zważając na niebezpieczeństwo, oceniają sytuację jako dość bezpieczną. Ta ufność może je sporo kosztować, a z drugiej strony ta ich strategia ma jakiś sens. Wiele lat temu, przez dobrych kilka sezonów obserwowałem koziołka z chorą tylną nogą. Ten sam rewir, podobne zachowania…Byłem przekonany, że nie przeżyje kolejnego sezonu. Był dość ufny. Ku mojemu zaskoczeniu żył i żył i znaliśmy się przez wiele lat. Nigdy na mnie nerwowo nie reagował. W tym roku obserwuję zdrowego samca, który w tym samym oddziale przygląda mi się z ufnością za każdym razem gdy tam jestem. Oswajamy się, choć tym razem to ja trzymam dystans i nie szukam przyjaźni. Byłby to raczej pocałunek śmierci. Ufny, ale trzeba dać mu dzikość bez ingerencji. Oby mu się udało przekazać geny. Jego sąsiad już mocno szczeka i rozbija się po krzakach. Tamten szaleje, ten dość spokojnie trzyma się swojego lasu.

Przy okazji…Widziałem film o Simonie Kossak i sposób w jaki pokazano tam sarny na uprawie leśnej jest mówiąc delikatnie…mało zgodny z rzeczywistością. Nie wiem czy to Pan/Pani AI to robiła ale efekty nie były rodem z Gwiezdnych Wojen. Przy okazji wynikający ze scenariusza, mały wychudzony dzik jest rzeczywiście małą, grubą świnką wietnamską, co godzi w przeciętną inteligencję widza. Ufność do filmu? Ograniczona! Trudno. Miałem wielkie szczęście uczestniczyć w badaniach ptaków w Puszczy Białowieskiej pod kierunkiem profesorów: Tomasza Wesołowskiego, Ludwika Tomiałojcia i Wiesława Walankiewicza. Pamiętam, że gdy wróciłem z pierwszego mojego liczenia i wyszukiwania gniazd, zadałem wydawało mi się trudne pytanie: czy to możliwe bym słyszał na powierzchni pawia? Odpowiedź była prosta, ale z lekkim nerwem – tak, słyszałeś pawia! To Simona Kossak trzyma go tam na Dziedzińce… Kropka. Cóż, losy niektórych ludzi są bardzo ciekawe i dobre do filmów, ale rzeczywistość była dramatyczna. Szkoda, że o wielkich, prawdziwych uczonych białowieskich badań nie ma filmów. Ornitologów i teriologów wybitnych tam nie brakowało i nie brakuje, choć ich losy nie były i nie są tak kolorowe. Wstawali, wstają o 4 rano, pracowali, pracują prawie cały dzień w puszczy a potem publikowali, publikują w najlepszych czasopismach świata i są cytowani do dziś w zadziwiających liczbach. Media ich chyba jednak nie pokochają, nudni, mądrzy akademicy. I do tego nie zdziwaczeli do końca.

Jako młodego studenta posłano mnie kiedyś do pani Simony…coś tam miałem podać…. Po powrocie jeden z doktorantów zadał mi pytanie, które ścięło mnie z nóg: „widziałeś te posrane przez muchy kossaki?… cięcie!

Udostępnij:
Przejdź do treści