blog.

Zadrzechnia zapiera dech

To już tradycja. Rozkwita glicynia i już od razu pojawia się zadrzechnia, raczej fioletowa. Od kilku dni ta czarna baryłka krąży mi po podwórku i napełnia przestrzeń odgłosami pojedynczego bombowca. Pszczoły miodne i murarki wyglądają przy niej na małe awionetki na lotnisku przy pasażerskim. Mimo swej wielkości nie jest jednak ociężała. Przeciwnie, pojawia się nagle, szybko odwiedza kwiaty glicynii i równie szybko znika. W tym samym kierunku. Wygląda na to, że w starej wierzbie ma swoje gniazdo. Ta samotnica wygryza sobie kanał w suchym drewnie i tam zanosi paczuszki pyłku, w których składa pojedyncze jaja. Dziwią mnie jej zniszczone skrzydła. Powinna być nieco…nowsza. Z drugiej strony będzie można zobaczyć czy do glicynii przylatuje ta jedyna, wystrzępiona, czy może jest ich więcej. Z glicynią komponuje się idealnie. Zresztą zapach glicynii i zadrzechnia razem wzięte zapierają dech. To już kolejny rok z tym cudem.

Udostępnij:
Przejdź do treści