Czołg nie owad
Przyglądałem się dziś zachowaniu ciołka matowego i przypomniał mi się…szwedzki czołg. Tak, tak czołg a dokładnie Stridsvagn 103. Ciołek chodząc po starej wiśni mógłby by być rzeczywiście natchnieniem dla ówczesnego konstruktora. Jego dość wolne ruchy i badawcze unoszenie się na tylnych nogach to istny Stridsvagen, który był zaprojektowany jako czołg bezwieżowy, dość płaski, tak by mógł się schować za małą górką, lub zrobić sobie górkę lemieszem umieszczonym pod nim. Trudno tu mówić o konwergencji bo to nie podobieństwo ewolucyjne, ale jeśli jesteś mocno opancerzony i masz dość duży ciężar, to Twoje ruchy są bardzo ograniczone. Trzeba znaleźć sposób na mobilność. Ciołek i ten czołg potrafią się wcisnąć w wąskie szczeliny. Ciołki prą do przodu w próchnie, pod korą i wszędzie tam gdzie jakaś wieża obrotowa na plecach bardzo by im przeszkadzała. Do tego takie „płaskie” rozwiązanie obniża masę i staje się on od razu trudniejszym celem, również dla dzięciołów. Patrzyłem z ciekawością jak przyroda odkryła już prawie wszystko, nawet małe czołgi z przekładniami hydrostatycznymi, które mogą schować się za odstającą korą i kręcić się mimo opancerzenia. Trochę mi szkoda, że od 2014 ten mocarz nie jest chroniony. Zasiedla stare drzewa, uwielbia ich podstawę i drąży korytarze, z których korzystają inne bezkręgowce. Kiedyś w takim labiryncie po larwach znalazłem wyklute jaja zaskrońców. Można by rzec, że jest siedliskotwórczy! Według mnie konstrukcja ciołka powinna być chroniona bezwarunkowo. To, że jest go jeszcze trochę oznacza, że jego ochrona ma sens, bo może być on parasolką dla setek innych gatunków. Ciołek jak czołg!
Dlaczego porównuję go do czołgu? Kilka miesięcy temu, na prośbę syna konstruktora, wstąpiliśmy w Szwecji do muzeum pojazdów opancerzonych i mieliśmy okazję oglądać trzydziestoparotonowego ciołka. Takie skojarzenia nie przychodzą znikąd jak widać, ale sam się nie spodziewałam, że obraz kształtnej stali skojarzy mi się z tęgimi pokrywami chrząszcza. Ciołek unosił się i opadał, unosił się i opadał jakby mierzył coś przed sobą, po czym zniknął za odstającą korą wiśni i unieruchomiony przepadł.