Leluchy
Na granicy zmierzchu i nocy na świat wychodzą ćmojady. Wylatują, latają nad wrzosowiskami, porębami, piaszczystymi wydmami i uganiają się za ciem rodem. Swymi świdrującymi głosami napełniają bory wprowadzając okolicę w rodzaj medytacji. Borowy stan uniesienia. Sprawdzają sąsiadów, przeganiają intruzów i trwają w kserotermicznej nocy. Dzieci ciemności, piachu i ciepła. Gdyby nie głos moglibyśmy ich kompletnie nie dostrzegać. Dopiero na zorzy widać czarne sylwetki goniąca ze nocą. Znikają na ciemnej kurtynie sosen i na chwilę, z zaskoczenia malują otwarte niebo swymi krzyżami. Gdy nałożymy zapach terpentynowych sosen, schnących szpilek i ziemisty zapach dna lasu poczujemy czym istnieje bór. Lelki są dopełnieniem ciepłego lata, które dzieje się na wielkich polanach. Ich taniec nie trwa wiecznie. Zauważalna dla nas aktywność to czas gdy nie ma już słońca a czarna suknia nocy nie przykryła jeszcze lasu. Czas gryzących meszek, które ze znaną tylko sobie natarczywością chcą nas z tego lasu wyrzucić. Przekonać, że leluchowy spektakl nie jest dla wszystkich. Po drodze tropy wilka i jego intensywny zapach. Zapewne lelki i wilki widzą się dość często. Dla mnie lelek pozostaje tajemnicą od zerówki, kiedy to przeczytałem o nim fraszkę pana Włodzimierza Ścisłowskiego:
„Powiedzcie, drodzy moi,
Jak to się kozę doi?
Bo wbrew mej nazwie miłej –
Kóz nigdy nie doiłem!
Przez całe lata był dla mnie lelkiem kozodojem, dziś tej nazwy już nikt nie używa, choć zdaje się to mieć uzasadnienie w tym, że te ptaki latały czasem nad piaszczystymi pastwiskami na skraju lasu i zapewne ktoś dorobił legendę o dojeniu kóz. Zresztą lelki zapadają nagle na ziemię i któż to wie co wtedy robią. Każdego roku jadę do lelków to tu to tam, by pobyć z nimi i poczuć magię ich śpiewu. Czegoś tak bardzo monotonnie klimatycznego, czego nie można usłyszeć nigdzie indziej. Do tego ich balet nad wrzosowiskiem, taniec wieczorny i ten zapach boru. Wszystko wytrawne, nieprzesadzone, bez didaskaliów i duperlków. Wszystko takie jak ma być. Opowieść na początek lata, opowieść ciepła i ciemności.