blog.

Zimowe łyski

Odra ściąga do siebie wszystko co żyje. Zima tu łagodniejsza a i dostęp do rozmarzniętej wody łagodzi objawy chłodów. Zimują tu również łyski, które od tego roku mogą u nas odetchnąć z ulgą. Mogą też próbować odbudowywać liczebność, w której póki co namieszała norka amerykańska zwana ostatnio wizonem i szop pracz. Kiedy zaczynałem patrzeć na ptaki łysek na każdym stawie była tak dużo, że znalezienie gniazda nie było problemem. Były na starorzeczach Odry, na stawach rybnych, oczkach wodnych i wszędzie tam, gdzie ten chruściel miał trochę zielska i trochę wody. Dziś przetrzebione przez inwazyjne gatunki obce muszą znaleźć odpowiedź na to jak przetrwać i jak zachować gatunek wszędzie tam gdzie mogłyby być a już ich nie ma. Przyznam, że 40 lat temu nie pomyślałbym, że łyska będzie miała takie problemy. Nad Odrą zimuje albo w większych stadach, albo w parach. Ta z fotografii to łyska z pary, które to trzymają się jednej zatoczki i gdy tylko jest bezpiecznie wychodzi na brzeg w poszukiwaniu zielonych traw. W Odrze nurkuje w poszukiwaniu bezkręgowców i tego wszystko co da się do dziobu włożyć. Czasem towarzyszą kaczkom, ale ich ciągła ruchliwość odróżnia je od czekających na wiosnę w spokoju krzyżówek. Są do tego ciekawskie i wszędzie próbują zaglądać. Pozostaje tylko trzymać kciuki by w najbliższym sezonie nie straciły lęgów jeszcze na etapie składania i wysiadywania jaj, bo łatwo je wtedy namierzyć. Czoło łyski to taka przestroga, przed nieznanym losem tego co za chwilę.

 

 

Udostępnij:
Przejdź do treści