blog.

Kijoskoczek

Zdarzy się czasem i balet na kiju. Zdarzy się czasem nieprzewidywalny ruch. Zdarzy się, że gąsiorek zechce być kowalikiem i pójdzie głową w dół. Ten mały drapieżnik reaguje doskonale na każdy ruch wokół. Chrząszcz, błonkówka, jakaś wielbłądka od razu ląduje w nożycach dziobu i w zasadzie w tym samym momencie kończy żywot. Dzierzby mają wymalowaną na twarzy taką pozytywną wścibskość. Takie wiejskie zaglądanie co tam u kogoś za płotem, co na przyczepie, co w torbie. Gąsiorki zaglądają bystrym okiem za pokarmem i czatują z ulubionych „kijaszków”. Gąsiorek bez czatowni jest jak gin bez toniku. Są pewne związki, które muszą być zawsze razem bo inaczej świat traci sens. To chodzenie po kiju sprawiło mi dziś radość, tym bardziej, że aparat przeszedł jakoś nieopatrzenie w tryb dwusekundowego samowyzwalacza i dwie sekundy wcześniej grzeczny gąsiorek zrobił krok, którego miało nie być. Skoro już jest, to jest i na blogu. Może warto dać sobie dwie sekundy i czekać na niespodziankę. Dwie sekundy a taka radość. Polecam.

Udostępnij:
Przejdź do treści