Bażant jaki jest?
Każdy widzi… no pańsko pełnym dziobem. Szef. Trochę podziobie świeżej zieleniny, a potem na górkę i szpan. Zakrzyczy, potrzęsie skrzydłami, otrzepie kurz i już. Nasłuchuje. Odezwie się na innego samca i od nowa teatrzyk, i tak w kółko. W sumie męcząca robota. Napuszanie piórek w jego rzeczywistości to jednak ważna rzecz. Gdzieś wokół, w szuwarach samice wysiadują jaja, więc musi pilnować swojego rewiru. Ekstensywna łąka karmi dziesiątki gatunków. Bioróżnorodność jest tu jak pióra na ciele bażanta. Mieni się barwami, fakturami, deseniami i ilością. To nic, że gatunek obcy, to nie jego wina, ktoś go kiedyś wpuścił. Szkoda tylko, że ma udział w zmniejszaniu populacji płazów i gadów.