Czy wszystko trzeba zjeść?
Oglądam z ciekawością informacje o zbieranych grzybach, choć jak widzę pełne kosze żółciaków siarkowych, spore ilości czarek austriackich, to zastanawiam się czy naprawdę trzeba ich aż tle zbierać. Być może to taka moda, która za chwilę przejdzie. Tu żółciak bywa nazywany leśnym kurczakiem, choć z wyglądu bardziej przypomina amerykańskie naleśniki. Pamiętam, że gdy studiowałem modne były schabowe z soi. Na stacji benzynowej widuję hamburgery z buraka. Co ciekawe w tych porównaniach jest sporo jakiegoś takiego małego kłamstewka, jakbyśmy potrzebowali jeść schabowego nie jedząc mięsa. Bułka z burakiem brzmi cudnie, żółciak w panierce też ok, po co tu kurczaka mieszać skoro wprawny smakosz wyczuje salicylany z wierzby czy garbniki z dębu i z kurczaka mało zostaje. Nie neguję zjadania grzybów, sam je czasem zjadam. Zastanawiam się tylko czy trzeba je zbierać w jakichś kosmicznych ilościach. Dlaczego o tym piszę? Bo mam wrażenie, że od jakichś 10 lat las nie ma oddechu od ludzi. Tłum gdy rykowisko, tłum bo jagody, tłum bo podgrzybki, nagle tłum bo opieńki, potem uszaki, potem tłum zbiera zrzuty, jak jeszcze dobrze nie skończy tłum poluje na kozły, teraz żółciaki, zaraz prawdziwki i znów rykowisko. Gdy urodziła się moja Mama na świecie żyło około 1,8 mld ludzi, gdy ja się rodziłem było ich około 3 mld, gdy rodził się mój syn oscylowało to w pobliżu 7 mld, dziś 8 mld czy jakoś tak. Wyobraźmy sobie, że wszyscy idą po coś do lasu i zbierają to tylko po dużym koszyku. W sumie moda może zjeść wszystko, zanim putin i trump i paru jeszcze innych podpali ten świat. Piszę to ku refleksji, bo mam w ostatnich latach wrażenie, że wystarczy mi jeść oczami, zachwycać się pięknem grzybów, które są światem tak mało znanym i tak ciekawym, że warto je badać bardziej niż zjadać. No i byłem dziś w Dino, przyglądałem się zakupom na mięsnym. Ludzie kupowali po dwie, trzy, czasem po jednej piersi z kurczaka. Nikt nie kupił całego kosza. Może warto przemyśleć ile naprawdę potrzebujemy kurczaków leśnych, ryb z rzeki i wszelkiej innej dzikiej przyrody, którą tak łatwo i tak szybko możemy zjeść. Piszę o tym by się na chwilę zatrzymać, zastanowić, nacieszyć oko. Piękne są i to jest ogromna wartość, poza tym, że pełnią ważną rolę w obiegu materii jako sprawni i trochę tajemniczy destruenci.