blog.

Odrzańskie nurogęsi

Między Brzegiem Dolnym a Głogowem, Odra nie ucierpiała tak bardzo w czasie zatrucia „złotą algą”. Kilka rzek wpływających do Odry na wysokości Wrocławia rozcieńczyło na tyle wodę, że nie doszło do tragedii. To co działo się za Głogowem to już inna bajka, inny dramat. Taki obrót sprawy oznacza, że rzeka ciągle jest tu pełna ryb. Na brzegach sporo starych, dziuplastych drzew a to oznacza, że mamy idealne warunki dla traczy nurogęsi. Kaczek, które związane są z rzekami jak mało które ptaki. W starych topolach czarnych, dębach, paklonach, wiązach czy jesionach odnajdują pokaźne, głębokie dziuple, w których klują się młode a potem wyskakują bez spadochronów i wędrują z matką do rzeki. Tu zaczyna się ich rzeczna wędrówka. Odpoczywają na piaszczystych plażach, trochę wożą się na grzbietach samic, jedzą drobne bezkręgowce i rybki, i rosną, rosną, aż upodobnią się do swoich rodziców. Samice i samce różnią się wyraźnie. Młode podobne przez wiele miesięcy do samic, potem zaczyna się dopiero dymorfizm. Samicy rośnie nieco większy czub, a samiec bieleje i jego głowa staje się metalicznie czarna z pięknym połyskiem. Wszystko dzieje się nad rzeką. Wszędzie tam gdzie są ryby i stare drzewa. Tu, nad środkową Odrą nie ma potrzeby wieszania budek, tu wystarczy, że zachowały się ciągle stare drzewa. Prawdziwe drzewa, koślawe, próchniejące, dziuplaste, potężne i piękne w swym dendrologicznym majestacie. Nurogęsi korzystają z ich gościnności przez chwilę, by po wysiadywaniu i kluciu wrócić na rzekę, na której puchate stateczki piskląt suną za maminym parowcem. To jest właśnie moc Odry. To połączenia siedlisk, gatunków i związki, które nie są proste na pierwszy rzut oka. Odra to skomplikowany ekosystem powiązań, zależności, dzikości, który ciągle w swej bujności walczy o przetrwanie w okalającej ją deweloperce. Odra to szlak życia, szlak naturalnych relacji i szlak zmienności genetycznej. Niech płynie!

Udostępnij:
Przejdź do treści