Oby do brzegu
To co dzieje się teraz u brzegówek to balet nad brzegiem łąki. Wlatują na scenę i zaczyna się. Powietrzne skoki Temps sauté, potem trochę się pokręcą Tour, przechodzą szybko do innych pozycji Pas de bourree, by znów skakać jak malutkie latawce w porywach wiatru. Zawisają, po czym nagle kilkadziesiąt ptaków schodzi ze sceny by ustąpić przylatującej żołnie, która już nie balet a dramat Lady Makbet odgrywa. Trochę muzyki z tropików, cisza i znów brzegówki. Marszem wbiegają na scenę Pas marché / Glissade, ślizgając się na krawędzi skarpy jak malutkie sępy nad przepaścią. Wymachy nie nóg bo trochę za krótkie nadrabiają skrzydłami Battement. Scena wypełnia się tłumem, rozmownym, gwarzącym ale cichym, delikatnym szmerem napięcia przed złożeniem jaj. Wszystkie fale powrotów powtarzają się co kilka minut i całe to jaskółcze jezioro zaczyna się od nowa. Małe duszki brzegówek tańczą weselnie nad swoimi małymi jaskiniami i cieszą się wiosną. Z zazdrością patrzyłem na ich nieznośną lekkość bytu.