Dodam 3 grosze do niedźwiedzi
Dużo ostatnio o niedźwiedziach w sieci. Jedni się zachwycają, innym przeszkadzają. Czyli nawet niedźwiedziami można nas Polaków podzielić. Poczułem się wzięty do odpowiedzi jak niegdyś w szkole na fizyce, gdy długo nie pytał Rysiu i wiesz, że to dziś.
Przez kilka lat pracowałem na łuku Karpat uczestnicząc w projekcie Instytutu Ochrony Przyrody PAN z Krakowa, w którym badaliśmy niedźwiedzie zakładając im nadajniki. To były czasy przed technologią GSM, więc zbierane namiary wymagały setek godzin w górach a i tak punktów było mało. Ale nie o tym…
Praca z niedźwiedziami wymaga dużej uwagi i na niedźwiedzie i na ludzi. Schwytanie do badań dzikiego niedźwiedzia nie jest proste, a same miśki (dzikie) są nieufne i boją się ludzi. Inaczej było w Tatrach gdzie zsynantropizowane osobniki łapały się dość szybko i bez problemu wchodziły do klatki. Wystarczyła konserwa szprotek wędzonych i coca cola. Czyli już widać, że to człowiek ma wpływ na zachowanie tego gatunku.
Jeśli w sezonie wycieczkowym, w czerwcu do Morskiego Oka szło dziennie kilka tysięcy ludzi, to wyobraźmy sobie, że ktoś wyrzucił kanapkę, ktoś ogryzek, jabłko, ogórek, pomidor, kotlet, kiełbasę, chleb, rozwalone frytki. I tu zaczyna się problem nie dla nas! Dla niedźwiedzi. Skoro ten ssak ma, powiedzmy z 600x mocniejszy węch niż my, to po co zbierać jagody? Po co szukać padliny? Wystarczy wędrować z Palenicy do Morskiego i jeść, tyć i ośmielać się do ludzi.
Minęło ponad 20 lat, ludzi w górach więcej. Oprócz tych co kochają góry, są ludzie którzy gdzieś muszą wydać pieniądze. Do tego coraz więcej domków, drugich, trzecich domów w górach, bo jesteśmy coraz bogatszym krajem i lud lokuje kasę. Wszystko to oznacza, że zamykamy szlaki wędrówkowe niedźwiedzi, produkujemy więcej śmieci, a ich nosy mówią im: nie trudź się, jedz co przy drodze.
Gdy spojrzymy na gospodarkę śmieciową i same wysypiska śmieci w rejonie występowania niedźwiedzi zrozumiemy, że nosy miśków wykorzystają każdy zapach by być bliżej ludzi. Sami sobie to robimy. Od wyrzucania śmieci, przez niezabezpieczone śmietniska, po wypełnione po brzegi niezabezpieczane kosze i kontenery. Do tego czatownie fotograficzne z wystawianą padliną. Niedźwiedź je co jest, wygrywa tym, że jest oportunistą. Z roku na roku samice prowadzą młode bliżej ludzi a te w kolejnych pokoleniach tracą strach przed człowiekiem. Piszę oczywistości, przynajmniej dla nas biologów, ale weszła ustawa, która pozwala na płoszenie niedźwiedzi gumowymi kulami. Jestem za, jeśli będą to robili ludzie z doświadczeniem, przeszkoleni, najpierw obok tych, którzy już mieli doświadczenie z niedźwiedziami. Najlepiej przeszkolone zespoły profesjonalistów.
Jeśli posiadanie broni będzie przepustką do strzelania gumą do miśków, to warto by rodziny pamiętały o ubezpieczeniu swoich strzelców, bo tu może się skończyć zabawa i misiek wcale nie musi się spłoszyć. Płoszony będzie strzelec, a misiek biega szybciej od ludzi. Pamiętam jak misiek po otrzymaniu „roju” (małe kuleczki w woreczku) drapał się po tłustym zadku i raczej się nie przejmował. Po gumie ból będzie większy, ale i złość będzie większa. Jeśli zechcesz być kowbojem to pamiętaj, że płoszenie może zamienić się w rodeo. To oznacza, że za chwilę będzie trzeba strzelać z broni ostrej… czyli za nasze grzechy zapłacą niedźwiedzie.
Trzeba zacząć od nowa. Od edukacji. Pamiętacie Misia Jogi? To bajka stworzona do edukacji turystów. U nas to bardzo potrzebne, mimo, że Parki Narodowe robią co mogą by uczyć jak zachowywać się w świecie, w którym są niedźwiedzie. Poza parkami tej edukacji jest mniej. I trzeba robić wszystko by mieć szczelne kosze i kontenery, zabezpieczone prądem wysypiska śmieci, pastuchy elektryczne wokół pasiek, schronisk i hodowli. Misiek dotykając swoim mokrym nosem pastucha szybko się uczy i drugi raz pomyśli zanim przekroczy białą taśmę elektryczną. Im mniej zostawimy miśkom do jedzenia, tym bezpieczniej będziemy mieli w górach. Druga sprawa to zbieranie poroży, to zbiega się z wiosenną pobudką miśków, ich głodem i rozdrażnieniem. Zaglądanie do gawry zawsze skończy się u chirurga, choć śmiałków nie brukuje. Wystarczyło, że Chińczyk kupuje „rogi” i mamy tłum w lesie. Trudno się dziwić miśkowi, że pogoni…
Potrzebny jest rozsądek. Potrzebna jest wiedza, częste szkolenia i budowanie zespołów ludzi specjalizujących się w zarządzaniu relacją człowiek -niedźwiedź. Warto wydawać pieniądze na zabezpieczenia pasiek, zagród i schronisk. Nie warto wydawać pieniędzy na kule, bo pokusa by biegać z bronią za miśkami nie jednemu śmiałkowi przyjdzie do głowy, by pokazać swoją wojenkę w mediach społecznościowych. Większość śmiałków swoją edukację o niedźwiedziach zakończyła na „Misiu Uszatku”, no może na Koralgolu. Padington to już dla wybranych…
Powinien też być całkowity zakaz wabienia zwierząt pod ambonami czy czatowniami fotograficznymi padliną i nawet warzywami czy owocami. To wszystko zakończy się zawsze winnym niedźwiedziem. A winny jest człowiek i to wszystko…
PS
W Karpaczu jelenie są dokarmiane przez niektóre hotele, bo to taka cudna atrakcja dla turystów. Czy za chwilę potrzebne będzie płoszenie gumą jeleni?
Pozwólmy dzikim być dzikimi.
PS PS
Osobiście usypiałem i wybudzałem 7 niedźwiedzi, oczywiście z kolegami, terenowcami i za każdym razem adrenalina wylewała się uszami. To nigdy nie była zabawa ale też nigdy ani nam ani niedźwiedziom nie wydarzyła się krzywda. Obudzony w środku nocy, od razu powiem ile Domitoru trzeba dać na 100kg masy ciała do uśpienia i ile Antysedanu by go postawić z powrotem na łapy. Bo taka praca wymaga skupienia, wymaga szacunku dla niedźwiedzi i rozumienia zależności tego jak blisko niedźwiedź jest ludzi i dlaczego. I jeżeli brakuje mi jakiejś pracy, to z pewnością tej z niedźwiedziami, gdzie każdego dnia uczyłem się pokory.