Zloty
Zlatują się przed zachodem
Pojedyncze, podwójne, wielokrotne.
Jak w zegarku, jak na lotnisku
Arrivals / Przyloty.
Duże stado z łąk w ujściu właśnie ląduje,
Para, co straciła młode w olsie, już na kursie.
Zagubiony, samotny on nad pasem.
Jeszcze te z zachodu, trzy z północy, jeden zza lasu…
Wszystkie chcą się spotkać,
Wszystkie chcą się razem napić,
Wszystkie chcą odpocząć.
Czarne sylwetki znikną na ścianie mrocznego lasu,
Czarne postury zleją się z czernią trzcin.
Punktualne szybowce z linii Żuraw Airlines
Zanim dotrą – krzyczą w locie, głośno rozmawiają,
Dziwią się koszeniu łąk.
Po czym milkną.
Dziękują w pierwszej chwili bobrom za wodę
I suną do niej przez nieudane żyto maliniarza.