blog.

Odra żołnami utkana

W koloniach żołn pustki. Gdzie się podziały? Dorosłe z młodymi z całej okolicy zbierają się w większe stada i bezpiecznie nocują w Łęgach Odrzańskich. Dziś na jednym suchym wiązie naliczyłem ich ponad 60, choć zdarzało mi się widywać stada dużo większe. Teraz nory nie są potrzebne – żołny mogą lecieć tam, gdzie jest dużo pokarmu. Zanim odlecą, będą się trzymać doliny Odry, gdzie są owady, woda i miejsca do noclegu. Parkowe łęgi topolowo-wierzbowe zachęcają wręcz do sawannowego trybu życia, a gdy w pobliżu jest jeszcze stado krów w wolnym wypasie, wszystko, co trzeba, jest pod ręką.

Zrywały się co jakiś czas z suchego drzewa i napełniały dolinę swoim charakterystycznym prikaniem. Zawisały, łowiły zapewne wielkie, zajadłe bąki, które dziś dały mi popalić i wracały do swojego hotelu na drzewie. Przed nimi noc, może burza i od rana znów beztroskie czekanie na jesień. Bez pośpiechu, choć krogulców i kobuzów w okolicy nie brakuje, a i sokół wędrowny blisko ma rewir. Stado jednak to więcej oczu, więcej czujności i bezpieczeństwa. Odra gra teraz żołnami, które ze wzgórz zleciały się w bogatą dolinę. Widać, że bezpiecznie czują się wśród nich inne ptaki, które ściągały z okolicy do suchego wiązu i do suchych topól.

Udostępnij:
Przejdź do treści