Czy Jan Sebastian Bach mógł widzieć podobne zaćmienie słońca?
22 maja 1724 roku, przed zachodem słońca, gdy Jan Sebastian Bach pracował w Lipsku, na niebie działo się to, co wczoraj u nas. Zaćmienie słońca, które ów kompozytor miał szansę widzieć. Zakładam, że wyszedł na dwór i spojrzał na zachód. Czy takie przeżycie astronomicznych figur mogło być natchnieniem do tworzenia nowych dzieł? Tego się nie dowiemy, ale po tym czasie Bach tworzył i tworzył, nie bardzo się zatrzymując, produkując kantaty w zasadzie co tydzień. Pod koniec życia stworzył Kunst der Fuge i zdaje się, że te jego kontrapunkty stały się czymś, co do dziś budzi emocje muzyków i zastanowienie pośród przyrodników. Skąd się bierze świat z jednej strony tak abstrakcyjnego widzenia dźwięków i tak matematycznego zapisu tego, co tworzył?
Mnie interesuje też, czy muzyk ów mógł widzieć właśnie taki obrazek i czy mu się na drugi dzień jakoś lepiej pisało, i czy takie „ugryzione” słońce było inspiracją. W 1984 roku w USA widać było zaćmienie obrączkowe słońca i w tymże roku Yo-Yo Ma nagrywa płytę Sonatas for Viola da Gamba and Harpsichord. Przypadek, tak sądzę, ale i Yo-Yo Ma mógł widzieć to zaćmienie, choć zapewne nagrywał przed nim. W 1983 roku było piękne zaćmienie w Indonezji i była już telewizja – kto wie.
W całej tej zaćmieniowej układance, w całej tej mojej karkołomnej próbie poszukiwania inspiracji zaćmionym słońcem, moja rzeczywistość przy obserwacji słońca była, wszakże diametralnie inna. Pod cudami astronomii rolnik swoim wielkim rozrzutnikiem rozrzucał obornik w kurzącej się roli. Pył tropików malował horyzont, słychać było warkot dużego ciągnika, a chłopczyk prowadził rower, z którego zębatek łańcuch zrobił „bach” i zablokował się z ramą. Żurawie krzyczały gdzieś pod drzewami, sarna żarła buraki, a jakiś cudzy dron zaglądał mi w niebezpiecznie bliskiej odległości.
Świat, mimo że mógłby być inspiracją do rzeczy wielkich, bywa czasem bardzo codzienny, zwyczajny i nawet zaćmienia słońca nie zatrzymują już nikogo. Nie ma już lęku fellachów. Jest zachwyt tych, którzy potrafią się na chwilę zatrzymać, spojrzeć i czekać na kolejne stany nieważkości intelektualnej na niebie. Z przejeżdżającego auta sączyło się jakoś tak: „Och, wymasuj mnie, Romanie”. Zaćmienie trwa i potrwa jeszcze długo, dlatego z przyjemnością będę wracał do tych paru pomarańczowo-rudych chmur.
Tego szukajcie na znanych i mniej znanych platformach wiertniczych i widokowych:
- Art of the Fugue, BWV 1080: Contrapunctus XIII a 3, „Rectus” · Yo-Yo Ma · Chris Thile · Edgar Meyer
A tu macie link: YouTube – Yo-Yo Ma & Friends
Yo-Yo Ma to ten pan z największą gitarą, reszta to przyjaciele. No, grać potrafią, nie ma na to rady. Ach, wymasuj mnie, Yo-Yo manie!
