Na granicy dnia i nocy
Popadało, oczka w dolinie Łachy wypełniły się choć trochę wodą i od razu pojawiły się czaple białe. Zalane gryzonie, zaskoczone owady i niedobitki tkwiące w kałużach. Czapla okupuje takie miejsce i zapełnia tym wszystkim swój przepastny układ pokarmowy. Ona lubi jeść i nie ma na to rady. Przed nią długi czas do następnych lęgów. Nie musi się śpieszyć, może jeść, odpoczywać i przelatywać z miejsca na miejsce. Nawet nocą. Dziś kilka z nich ucztowało w naszych rezerwatach.
Czapla biała to tylko przyczynek do jakże ważnego przypomnienia o potrzebie magazynowania wody tam, gdzie pada deszcz. Na miejscu, tam gdzie woda potrzebna jest przyrodzie, rolnikom i stabilnemu mikroklimatowi. Dzięki renaturyzacji naszych największych rezerwatów po każdej ulewie zatrzymujemy sporo wody, która później powoli wsiąka nie tylko w nasze łąki, ale też w pobliskie lasy i znajdujące się poniżej pola uprawne. Takich miejsc w całej Polsce potrzebujemy w tysiącach. To jedyna szansa na zachowanie przyrody, zadbanie o rodzime rolnictwo i zapewnienie ochrony przeciwpożarowej. To tanie działania w porównaniu do budowy wielkich betonowych tam, z których i tak ogromne ilości wody idą do nieba przez parowanie. Zastanawiam się, ile się jeszcze musi wydarzyć, by zaczęto działać szybciej?