Czas barczatek kataks
Trwa monitoring barczatki kataks. W Dolinie Łachy ten gatunek ćmy ciągle jeszcze wystękuje. To ciepłolubna barczatka, która do rozrodu potrzebuje nagrzanych kseroterm, nasłonecznionych wzgórz i okrajków. Szuka się teraz oprzędów i gąsienic, bo zobaczenie dorosłego osobnika to dość trudna sprawa. Teraz ciągle jeszcze żerują gąsienice na krzewach tarniny czy głogów i dość łatwo znaleźć miejsce ich występowania, choć wymaga to uważności w patrzeniu na krzewy tarnin. W tym czasie śpiewać nam będą jarzębatki i cierniówki a z gąszczu czyżni wyskoczy sarna czy dzik. Zarośla ciernistych krzewów to istne wyspy bioróżnorodności w krajobrazie rolniczym. To ważne miejsce rozrodu motyli. Wiele gatunków zajada się tarniną i można tu spotkać ogończyki śliwowce czy pazie żeglarki. Te ostatnie jednak wolą ostatnio czeremchę amerykańską i zwiększają swoją liczebność jedząc to czego życzyłby sobie Trump. Na mojej powierzchni mam 22 oprzędy, czyli 22 miejsce, w których wcześniej samice, na przełomie lata i jesieni, złożyły tu swoje jaja i okryły je kołderką z włosków odwłoka. Za chwilę objedzone tarniną gąsienice wpadną w ściółką, gdzie się przepoczwarzą i już we wrześniu, w ciemnościach coraz dłuższej nocy, dorosłe barczatki rozpoczną nowy cykl. Zostaje trzymać kciuki by nie przemarzły od tych wszystkich zimnych Zosiek i ogrodników, potem będzie już z górki.
Monitoring prowadzi Instytut Ochrony Przyrody PAN z Krakowa (kiedyś tam pracowałem, tyle że nie ćmy a niedźwiedzie łapałem) dla Generalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska. To ważne badania, które pokazują nam nie tylko trendy liczebności gatunków, ale też ich reakcje na zmiany klimatu.