Pisałem o deszczu, że może być trudny dla boćków. Tak było w zeszłym tygodniu. W gnieździe wyklute młode, które wymagają stałej opieki i wygrzewania, a z nieba leje się woda. Tej wody ciągle mało na łąkach i jest bardzo potrzebna,
Choć na gnieździe nie ma akurat matki tych bocianiątek, to warto wspomnieć o poświęceniu jakie wkładają boćki w wychowanie potomstwa. Póki maluchy są małe, jeden z dorosłych bocianów pozostaje na gnieździe by chronić je przed drapieżnikami, ale też robić im
Jakież było moje zaskoczenie, gdy na ekraniku zobaczyłem kąpiącą się sowę. Ok 22.30, w ciemnościach lasu puszczyk skorzystał z leśnej łazienki i wykąpał się solidnie. Nocne kąpiele sów raczej uchodzą naszej uwadze. Na fotografii kadr z filmu, ale puszczyk pięknie
Jakoś nie potrafię przestać myśleć o wynalazkach, tych ogromnych wynalazkach ludzkości nie zawsze używanych do spraw pokojowych, patrząc na zwierzęta, czasem na rośliny. Oczywiście helikopterki skrzydlaków klonów mogły inspirować wynalazców do stworzenia helikoptera. Czy Sikorsky patrzył na rotację nasion klonów,
Widzimy je latem, jesienią, zimą. Potem gdzieś znikają z miast, trochę znad wody. Udają się w swoje sekretne miejsca i przystępują do lęgów. Właśnie trwa inkubacja. Śmieszki, bo to ich właśnie kolonia, potrzebują bezpiecznych przystani na niedostępnych wyspach, najlepiej piaszczystych
Jeśli nie ma zagrożeń, gdy nikt się nimi nie przejmuje, wtedy te szybkie zwierzęta stają się oazą spokoju. Wulkanem bezruchu. Dziś kątem oka zauważyłem dwa zające, które kicały w moim kierunku. Ja liczyłem gniazda mew, a one skracały dystans. Zatrzymywały
Jakieś 6 dni temu pokazywałem na blogu traktor z „łychą” i poprawianie skarpy dla żołn, brzegówek, zimorodka i być może kiedyś dudka, bo ten ostatni raz tu próbował. Dziś ku mojej uciesze pierwsze trzy pary brzegówek zaczęły kopać swoje nory. Jedna
Dawno, gdy przejeżdżałem obok niej rowerem dostrzegłem tysiące kukułek szerokolistnych. To był botaniczny cud. Krok dalej podkolany białe, gnieźniki (listery) jajowate. Cała łąka miała storczykowe rumieńce. Potem ktoś podjął decyzję o wycinaniu drzew na swoim bez pozwolenia – łąkę zryto,
Niegdyś łanowe na łąkach. Niegdyś niezagrożone. Dziś w wielu miejscach Dolnego Śląska coraz rzadsze. Kończą się podmokłe łąki, kończy się i tak charakterystyczna firletka. Tam gdzie jeszcze jest, jej poszarpane płatki są wydawać by się mogło jakimś wybrykiem ewolucji. Delikatne,
Gdzieś na skraju moreny, gdzieś u stóp spękanych sosen rozsiadły się fabryki perfum. Małe reaktory nasycające wilgoć powietrza swoim wyobrażeniem o pięknie. Jakże nam/mi bliskim. W taki dzień jak dziś trzeba się położyć i mieć je na wysokości oczu. Odlane