blog.

Elegia o storczykowej łące

Dawno, gdy przejeżdżałem obok niej rowerem dostrzegłem tysiące kukułek szerokolistnych. To był botaniczny cud. Krok dalej podkolany białe, gnieźniki (listery) jajowate. Cała łąka miała storczykowe rumieńce. Potem ktoś podjął decyzję o wycinaniu drzew na swoim bez pozwolenia – łąkę zryto, pozostawiono gałęzie, zabrano grube. Kukułki jeszcze rwały się do kwitnięcia w kolejnych sezonach. Nie było już podkolanów. Jedna listera. Potem na łąkę został wylany glifosat. Na szczęście przed wegetacją storczyków. Znów wyszły kukułki, znów jedna listera. Nie wiem co z podkolanami. Ostatnie nasięźrzały pospolite!, stały się nasięźrzałami ginącymi. W kolejnym sezonie talerzówka przewraca darnie, tnie to co jeszcze zostało. Pojawia się nawłoć. Obca nawłoć. Łąka mimo tak drastycznych zabiegów nie użytkowana w żadnym kierunku. Trudno komuś mówić co ma robić na własnej ziemi, ale jeszcze trudniej patrzeć jak brak świadomości niszczy tak ważne i rzadkie siedlisko. Rozmowa nic nie dała. „Dopłaty panie, dopłaty.” Przecież do takiej łąki w programach rolnośrodowiskowych miałby więcej – „…ale to ochrona przyrody, to te ekologie, unia panie. Lepiej panie talerzówko, dostać to co dajo i się nie chrzanić [zmienione]”. Mam wielki szacunek do własności, ale brak wiedzy i uświadomienia, że mógłby dostać więcej i jeszcze robiłby coś dobrego nie dociera.

Odchodzi łąka w nawłocie, ostatnie storczyki walczą o przetrwanie. A wystarczy raz wykosić, zasypać wykopany rowek… i żyć. I cieszyć się, i za pieniądze z rolnośrodowiskowe nawet flaszkę wypić. No ale przyroda to zło, z którym wypada walczyć. Szkoda.

A łąka zmienia się w takie zielone nic

Odchodzi

Wysycha

Czernieje

Znika

Była

Był

By

B

Jest jeszcze mała nadzieja

Jeszcze wychodzą z przeoranej ziemni

Jeszcze walczą o bycie obok nas

A kiedyś byliśmy obok nich

Udostępnij:
Przejdź do treści