Prototyp U-Boota?
Jakoś nie potrafię przestać myśleć o wynalazkach, tych ogromnych wynalazkach ludzkości nie zawsze używanych do spraw pokojowych, patrząc na zwierzęta, czasem na rośliny. Oczywiście helikopterki skrzydlaków klonów mogły inspirować wynalazców do stworzenia helikoptera. Czy Sikorsky patrzył na rotację nasion klonów, gdzieś na granicy USA i Kanady? Czy Dedal i Ikar oglądali mewy śródziemnomorskie zanim zaczęli kleić pióra woskiem? I czy patrząc na perkozy dwuczube można wymyślić łódź podwodną? Patrząc na nartniki, wykorzystujące napięcie powierzchniowe wody można spróbować nart wodnych? Mam wrażenie, że te nasze wynalazki istnieją od lat w przyrodzie i zdaje się, że zachwycały nas ludzi od zawsze, choć oczywiście brakowało technologii. Perkoz był zawsze dla mnie prekursorem łodzi podwodnych, dopóki nie zobaczyłem pingwinów pod wodą i lotów, które tam wykonują. Może też się zdarzyć, że nasze pomysły i pomysły ewolucji są konwergentne, że równolegle, czasem niezależnie wpadamy na podobne wynalazki? Bo czy odkrywca silnika odrzutowego zgłębiał wcześniej tajemnice napędu ośmiornicy? Tego wszystkiego nie wiem. Wiem tylko, że od zawsze zazdrościliśmy ptakom, które wszystkie nasze wynalazki testują od milionów lat. W wodzie, w powietrzu, a nawet drążąc nory pod ziemią. Zdaje się, że tylko ludzki egocentryzm mógłby wykluczyć te oczywistości i wszystko przypisać mózgowi człowieka. Nawet V Symfonia Beethovena zaczyna się od melodii śpiewanej na skraju lasu przez van Ortholana. Raczej powinniśmy docenić fakt, że tak dobrze potrafimy czerpać z ćwiczonych przez lata procesów ewolucji, która czyni owszem kolejne pokolenia do siebie podobne, ale zmienia całe generacje w geologicznej skali. To właśnie dlatego (przynajmniej dla mnie) przyroda każdego dnia jest moją inspiracją i radością. Nawet ręce przykładane do uszu by lepiej słyszeć są jak szlara sowy… Receptą jest słyszeć, widzieć i odczuwać. Reszta sama przyjdzie.