Śmieszna kolonia
Widzimy je latem, jesienią, zimą. Potem gdzieś znikają z miast, trochę znad wody. Udają się w swoje sekretne miejsca i przystępują do lęgów. Właśnie trwa inkubacja. Śmieszki, bo to ich właśnie kolonia, potrzebują bezpiecznych przystani na niedostępnych wyspach, najlepiej piaszczystych ale i z roślinnością. Towarzyszą im czasem rybitwy rzeczne i inne mewy, w tym ta, której szukam mewa czarnogłowa.
Sama kolonia, w czasie wysiadywania jest dość cicha, czasem tylko ptaki z krzykiem reagują na coś, czego my nie zawsze my potrafimy zauważyć, potem wszystko wraca do spokojnego czasu. Sytuacja się zmieni podczas karmienia piskląt, będzie głośniej i dynamiczniej. Śmiechu na głos będzie bardzo dużo. Oczywiście szum zaczyna się gdy pojawi się drapieżnik. W kolonii raźniej, w kolonii bezpieczniej, w kupie siła.
Zachowania stadne i pewnego rodzaju działania „rezonansowe” mogą utopić obserwatora w gąszczu zachowań i zdarzeń. Widać jak bardzo reagują na to co robią sąsiedzi. Jeśli sąsiad się podrywa, to i ja to zrobię, bo kto wie, kto czai się za skarpą. Trochę jak w wierszyku Andrzeja Waligórskiego z cyklu „Bajeczek Babci Pimpusiowej”:
„Siedziały raz dwie myszy popod polną miedzą.
Siedzą tak sobie, siedzą, siedzą, siedzą, siedzą,
Siedzą, siedzą, wtem nagle w srogi wigor wpadły!
Jak nie hycną do góry… i z powrotem siadły.”
Podobnie jest z kolonią śmieszek, falowanie zachowań. Cisze i wrzaski, góry i doliny hałasu. Około 150 par śmieszek wysiaduje teraz swoje geny, za jakiś czas znów się tam pojawię i zobaczymy co się tam u nich zmieni.
Spędziłem z nimi kilka godzin, oczywiście w pewnej odległości. Wszystko to w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska, którego mewi element realizowany jest przez Inspekcję Ochrony Środowisko, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz kolegów z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN – Stacja Ornitologiczna. Monitoring Ptaków Polski.