blog.

Zorza bez zorzynków

Za wcześnie nie wiosenne cuda, ale zima dostarcza nam sporo emocji nie tylko temperaturowych. Jeszcze chwilę temu na  deskach teatru, dziś w Dolinie Łachy ale pewnie też w całej Polsce mamy do czynienia z nowym spektaklem. Seledyn zorzy to jedyne miejsce na ten kolor. Wszędzie indziej będzie tylko sztucznym flamastrem pomazanym na obrazku. Dziś niebo wyświetla to co wcześniej wybuchło na Słońcu. Wyświetla nam obraz fizycznych zdarzeń. Jeśli do tej pory plazma była dla Ciebie tylko niewyobrażalną definicją, dziś jest namacalnym spektaklem. Teatrem fizyki ze szczególną rolą optyki i magnetyzmu.

Patrząc na niebo można oczywiście myśleć o prawach fizyki, ale też można myśleć o teatrze, malarstwie i rzeźbie. Trójwymiarowe „obłoki”, wędrujące po gwiazdozbiorach są jak bańki mydlane z dzieciństwa, są niezapomnianym zapisem chwili, które za chwilę wróci do czerni nocy.

Dziś na niebie jest to wszystko czego oczekiwać mogą wrażliwi. Jest świat malowany magnetyczną farbą prosto ze słońca. Z jednej strony cud fizycznych zdarzeń, z drugiej niebezpieczny wyłącznik prądu, który w każdej chwili może dokonać blackoutu.

Czasem widać u nas zorzę, ale tylko kolor na północnym niebie. Dziś mamy wędrujące , zmieniające się „obłoki” plazmy, świecące reflektory i widoczne w naszej szerokości geograficznej czerwienie. Spektakl trwa. Trzeba tylko wyjść z domu. Można się zachwycać, choć przez chwilę. Wyobrażacie sobie jak pięknie musi być nad wolną Grenlandią? Brakuje tylko zorzynków!

Udostępnij:
Przejdź do treści