Długo się ustawiały, długo czekałem aż uznają swój zmierzch. Łabędzi zmierzch jest inny od zmierzchu astronomicznego, cywilnego czy żeglarskiego. Ten zależy od zbudowanego napięcia, od pragnienia wody, od czerni nadchodzącej nocy, od psychiki stada. Każdego dnia łabędzi zmierzch raz jest
Chciałem napisać, że były spłoszone, zdezorientowane, o mały włos nie wpadłyby na jedną z dróg expressowych. Jednak nie o tym. Po drodze słuchałem Berlińskich Filharmoników, którymi dowodził niezrównany Claudio Abbado a ci grali jak z nut 5 Symfonię Mahlera, jego
Za wcześnie nie wiosenne cuda, ale zima dostarcza nam sporo emocji nie tylko temperaturowych. Jeszcze chwilę temu na deskach teatru, dziś w Dolinie Łachy ale pewnie też w całej Polsce mamy do czynienia z nowym spektaklem. Seledyn zorzy to jedyne
Trochę przy okazji, trochę z ciekawości trafiłem wczoraj na spektakl „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk, grany w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi. Wcześniej czytałem książkę, wcześniej widziałem też film Agnieszki Holland. Przyznać muszę, że to co
Jeden akt bo i czasu mało. Przed chwilą jeszcze ciemno, a oświetleniowcy pracują dziś tylko przez chwilę. Potem wróci szarość codzienności i scena znów będzie kupką wilgotnego siana. Rano jednak warto na balocie zatańczyć, poszukać swojego miejsca i być emisariuszem
Bardzo jednoznaczny obrazek. Biały orzeł na wielkim drzewie, a pod nim: Lech, Czech i Rus. Za młody na tych trzech. Tym razem na dębie było 5 osobników. Do tego na okolicznych drzewach ze dwadzieścia kruków. Zjadły to co pozostawił ktoś
Goethem zapachniało? Wirujące drzewa, pytania do ojca, trochę taniec śmierci z życiem i na koniec wygrywa Śmierć, która zabiera dziecko do wieczności, a w języku biologicznym do obiegu węgla, azotu i paru jeszcze innych pierwiastków. „Król olch” Goethego, jakże ważny
Są lasy i są lasy. Łęgi dębowo-wiązowo-jesionowe nad Odrą to jedne z najrzadszych lasów w Europie. Mówię oczywiście o tych dobrze wykształconych z dnem lasu poprzecinanym rynnami łęgowymi, które tworzą się podczas wylewów i z całym tym gąszczem porastającym żyzne
Podczas kontroli noclegowiska uszatek, w pierwszej chwili mam wrażenie, że ich nie ma. Gdy zobaczę pierwszą, kolejne stają się już proste do policzenia. Ich urbanizacja wydaje się być ich strategią na przezimowanie. Blisko ludzi jest bezpieczniej, a z pojedynczych drzew
Śniegiem malowane, śniegiem. Wszystko teraz można zobaczyć inaczej. Stojąc z boku, ale trochę za. Zima zmusza jelenie do aktywności i poszukiwań, to i w dzień zdarza im się wędrować. W poszukiwaniu zamrożonych liści jeżyn, leżących sosen po ostatniej okiści. Widać